Did You Know?

Szeptana Poczta z Drugiego Piętra


Szeptana Poczta z Drugiego Piętra
W kamienicy Leny wszystko było trochę starsze niż powinno, ale działało. Tramwaje za oknem drżały jak szczupłe koty, a skrzynki pocztowe z mosiądzu mrużyły klapki. Lena pracowała wieczorami w małej księgarni i znała dom jak grzbiety książek. Zbierała paczki sąsiadom, pilnowała suszarni i smarowała skrzypiące schody olejem lnianym. Plotki mówiły, że skrzynki czasem szepczą, lecz nikt nie przyznawał, co słyszał. Deszczowego wtorku jedna z klapek drgnęła i zawołała jej imię bez dźwięku. W środku leżała koperta podpisana: Do Leny, od Jutra. Kartka mieściła tylko jedno zdanie: Spóźnij się dziś trzy minuty, proszę. Posłuchała, i dzięki temu minęła ją ciężarówka cofająca ślepo w kałuże, a sąsiadka z parteru uniknęła mokrej lawiny z markizy. Od tamtej pory przychodziły drobne instrukcje, zawsze uprzejme i dziwnie trafne. Podlej dzisiaj paprotkę na półpiętrze, bo przypali się z tęsknoty, uwierz. Zanieś panu Wiktorowi z siódemki chleb, zanim piekarnia się zamknie. W zamian dom robił skróty w korytarzach, rozsuwał dla niej światło i podsuwał właściwe monety w kieszeniach płaszcza. Lena zaczęła pisać odpowiedzi na odwrocie paragonów i wsuwać je w pustą skrzynkę bez nazwiska. W piątek trafiła do niej cięższa koperta, zaplombowana żetonem z pralni, jak medalion. Nie miała nadawcy, tylko zdanie: Nie otwieraj u siebie. Idź na drugie piętro, klatka B, skrzynka bez nazwiska. Drżała, gdy wspinała się po schodach, bo dom brzmiał jak stara gitara, w której pękła jedna struna. Pachniało zupą jarzynową, cynamonem i czymś nieznanym, co przypominało mokry kamień. Przy skrzynce bez tabliczki usłyszała szum jak w muszli, choć była daleko od morza. Koperta była ciepła, jakby leżała pod lampą, i pachniała kurzem bibliotecznym. W środku znalazła liściasty klucz z zielonkawej miedzi oraz szkic planu budynku, poprowadzony ołówkiem przez pralnię i przez zamknięty magazyn. Na brzegu widniało zdanie: Nie idź sama, zawołaj kogoś z dołu. Rozejrzała się, ale korytarz milczał, tylko windy stuknęły drzwiami, choć nikt ich nie wzywał. Lena już miała wrócić po pana Wiktora, gdy znów zaszemrały skrzynki, wszystkie naraz: Teraz. Drzwi do magazynu miały zamalowaną szybkę i śrubę na łysej główce, lecz w zamku była rysa w kształcie gałązki. Przykładając liściasty klucz poczuła, że dom oddycha, a świeczka w jej żołądku robi mały płomień. Za drzwiami przeciąg powiał zapachem papieru i mokrego kamienia, jakby schody szły w dół tam, gdzie plan mówił proste nie. Telefon w kieszeni zawibrował krótką wiadomością z nieznanego numeru: Zaufaj domowi. Jeśli teraz nie otworzysz, przepadnie. Zacisnęła palce na kluczu i nacisnęła klamkę.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 28
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.