Did You Know?

Szept z opuszczonego obserwatorium


Szept z opuszczonego obserwatorium
Iga Boruta, siedemnastoletnia córka listonosza, nie lubiła legend, choć w Sokolnikach kipiały wszędzie, od rana do nocy. Gdy dostała w szkole projekt o miejscach zapomnianych, wybrała bez wahania opuszczone obserwatorium na Przełęczy Sokolskiej. Mówiono, że nocą mruczy jak piec i pluje światłem, chociaż prąd odcięto dawno, po powodzi sprzed lat. Babcia przestrzegała przed „Ciszą”, tajemniczym spadkiem ciśnienia, po którym znikały zegary i rozmowy w najgorsze noce. Iga machnęła ręką, spakowała latarkę, notes, włączyła aplikację barometryczną i ruszyła pod górę przed zmierzchem. Szlak był pusty, tylko kosówki szumiały jak papier, a gdzieś dalej dzwonił dzięcioł w rytmie równym jak metronom. Kiedy stanęła pod kopułą, zobaczyła zardzewiałą klamkę i ślady butów w mokrym pyle, jedne małe, drugie znacznie większe. Okno od północy było uchylone, jakby ktoś nie zdążył zatrzasnąć go przed wiatrem albo pospiesznie uciekał. „Halo?” — zapytała głupio, czując echo własnego głosu pod stalowym sklepieniem, które drżało jak struna. Cisza nie odpowiedziała, ale ze środka powiało suchym kurzem i czymś jak ozon, jak po burzy. Wsunęła się przez okno, strącając płat tynku, i wylądowała na starej mapie nieba, rozpiętej na skrzypiącej desce. W gablotach spały mosiężne teleskopy, a na stole chodził samotnie papierowy bęben barografu, z cichym skrobaniem igły. Iga dotknęła igły; kreśliła nową linię, chociaż zegar mechanizmu stał na za pięć dwunasta od tygodni, może miesięcy. Obok leżał zeszyt w kratkę, zawilgły, podpisany: „K. Chojnicki, obserwacje — lipiec 1987”, pismem drobnym i pewnym. Kartkowała ostrożnie, aż trafiła na szkic doliny, zaznaczony czerwonymi kółkami i słowem „Cisza”, w kilku miejscach podkreślonym dwa razy. Dalej było zdanie, które stanęło jej w gardle: „Jeśli to czytasz, Igo, nie odpowiadaj”. Krew uderzyła jej do uszu, ktoś musiał znać jej imię trzydzieści osiem lat wcześniej albo przewidział je z niepojętą dokładnością. Drżącą ręką przewróciła kolejną stronę; wykres przypominał fale, a dopisek mówił: „Zapuka trzy razy o zmierzchu”. Wtedy trzasknęło drewno, jakby ściana się poruszyła, i zepsuta żaluzja jęknęła cicho nad półką z mapami. „To wiatr,” — wyszeptała, ale do środka wpełzło zimno, które nie należało do pogody ani do tej pory roku. Zeszła pod platformę, skąd dochodziło stukanie, i odnalazła klapę z metalową kratą, zapieczoną rdzawymi nitami. Obok, na ścianie, leżał świeży ślad kredy: trzy krótkie kreski i jedna długa, ktoś trenował alfabet Morse’a. Telefon zawibrował; aplikacja pokazała gwałtowny spadek ciśnienia, a igła barografu przyspieszyła jak szalona, bez żadnego powodu w danych pogodowych. Ktoś zastukał trzy razy, idealnie równo, a klapa uniosła się o szerokość dwóch palców, uwalniając smugę chłodu. „Igo?” — zapytał głos z dołu, brzmiał znajomo i nienaturalnie czysto, jak z radia budzika, które zostawiła w domu na parapecie.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 22
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.