Did You Know?

Szept prądu


Szept prądu
Mikołaj miał piętnaście lat i pamiętał każdy rozkład jazdy w mieście. Po lekcjach wsiadał w jedenastkę, tramwaj skrzypiący jak stary rower. Lubił czuć wibracje torów w kolanach, jakby miasto naprawdę oddychało. Tata był elektrykiem, więc w domu mówiło się o przewodach i bezpiecznikach. Jednak tego poniedziałku Mikołaj dostrzegł coś innego niż zwykle na trasie. Gdy tramwaj minął stadion, lampy na peronie zamrugały dokładnie w rytmie jego oddechu. Wyjął słuchawki, bo bateria dawno padła, a muzyka wciąż grała. Nie w uszach, tylko raczej gdzieś w kablach, pod skórą wagonu. Potrząsnął głową, a automatyczny kasownik piknął, choć nikt go nie dotknął. „Dziwne” – pomyślał, kładąc dłoń na poręczy i wstrzymując oddech na moment. Metal był chłodny, a mimo to coś cicho zaszumiał i odpowiedziało. Jakby prąd mówił do niego prostymi nutami i krótkim szeptem. Następnego dnia opowiedział o tym Lenie, która nie wierzyła w duchy kabli. „Może masz magnetyczne palce” – prychnęła, ale oczy miała szeroko otwarte. Sprawdzili to przy szkolnym automacie z napojami, w porze kółka filmowego. Mikołaj westchnął głęboko i policzył do trzech, dotykając obudowy delikatnie. Lampka zmieniła kolor, na ekranie mignęło „TRYB SERWISOWY”, po czym wszystko wróciło do normy. „Widzisz, to byłeś ty” – syknęła Lena, odsuwając rękę od guzika. Mikołaj poczuł, że w palcach brzęczy mu cichy elektryczny deszcz. Wieczorem nad Wrzeszczem przeszła krótka awaria, ulice przygasły jak po mrugnięciu. Jedenastka stanęła między przystankami, ludzie mruczeli i sprawdzali telefony nerwowo. Tylko wokół Mikołaja świeciła wąska obręcz światła, jak kieszeń lata. W kablach coś wybijało rytm, prosty, uporczywy, złożony z pauz i trzasków. Zrozumiał, że to wiadomość i wbił wzrok w okno wagonu: „Przyjdź do Bramy Numer Dwa. Północ. Sam.” Powieki zaswędziały go ze strachu, ale ciekawość była dziwnie głośniejsza. Noc była rześka, gdy wraz z Leną stanęli przy stoczniowej bramie. „Sam? Zapomnij” – powiedziała Lena, wsuwając latarkę do kieszeni kurtki. Kłódka kliknęła, choć nikt nie miał klucza, jakby metal rozpoznał ich kroki. W środku pachniało smarem i dawną parą, a z ciemnej kotłowni dochodził równy, głęboki pomruk. Na ścianie zabłysły archaiczne wskaźniki, litery ułożyły się w imię „MIKOŁAJ”. Głośnik zaszurał w mroku i wyszeptał: „Jesteś spóźniony.” Potem coś ogromnego poruszyło się w świetle i zaczęło wychodzić z cienia.


Author of this ending:

Age category: 13-15 years
Publication date:
Times read: 22
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.