Did You Know?

Szept pod łuską


Szept pod łuską
Mira miała siedemnaście lat i rękę pewną jak igła magnetyczna na mapie. Mieszkała w Dolinie Dzwonów, gdzie skały brzmiały nocą, a wiatr nosił popiół. Starszyzna mówiła o echach gór, lecz ona nazywała je smoczym oddechem. W każdy nów wspinała się na wieżę strażniczą i szkicowała ciemne linie grzbietów. Od ojca otrzymała kompas z dziwną igłą, migoczącą jak opal w popołudniu. Gdy dotykała mosiądzu, słyszała delikatny stuk, jakby coś liczyło sekundy pod metalem. Ojciec zniknął cztery zimy temu, zostawiając jedną kartę mapy, przeciętą ukośnie. Na brzegu widniały znaki łuską ryte, nie pasujące do żadnej drogi ani rzeki. W dzień Święta Dzwonów mgła zawisła ciężko, a dzwony dudniły niżej niż zwykle. Z południa nadciągnęła Brygada Kościana, polująca na legendy i sprzedająca je na wagę. Mira słyszała kiedyś, że smoki nie giną, tylko zapadają w kamień i udają zbocza. Jeśli to prawda, Brygada wydrąży serce gór, zanim ktokolwiek usłyszy ich wołanie. Mira przyłożyła kompas do rozciętej mapy i zauważyła, że igła drży w rytmie dzwonów. Znaki ułożyły się w ścieżkę ku Rozciętej Grani, miejscu, gdzie porzucono stare szyby. — Idę z tobą — powiedziała Nela, wciskając latarnię w kieszeń i zawiązując szalik ciasno. Weszły po trzech turniach, a mgła nad doliną pulsowała jak mięsień, choć nie było wiatru. W rozpadlinie czekał tunel, wysoki jak aula, mokry od kondensacji i cichy jak spiż. Kiedy zsunęła dłoń po ścianie, czuła ciepło, jakby ktoś oddychał przez kamienną skórę. Z daleka niosły się metalowe kroki Brygady, miarowe, pewne, strasznie obojętne na ciemność. Kompas nagle zastygł, a potem igła wskazała wnękę, gdzie coś połyskiwało pod warstwą pyłu. Mira odgarnęła pył i dotknęła łuski, która poruszyła się, jakby jej dotyk ją obudził. Ściana odpowiedziała niskim tonem, powietrze zgęstniało, a tuż za nimi coś zawarczało metalem. Nela uniosła latarnię wyżej, a światło zassało się w szczelinę jak żar do paleniska. Na kamieniu widać było wyżłobione litery, podobne do znaków z mapy jej ojca. Mira wypowiedziała szeptem frazę, którą ćwiczyła w notesie, niepewna znaczenia, lecz pewna rytmu. Powietrze pękło chłodem, łuska rozsunęła się jak zamknięcie futerału, a tunel zadrżał sprężyście. Z głębi popłynęło pojedyncze, świadome spojrzenie, złote jak bursztyn, i zatrzymało się na Mirze. Za plecami rozległ się trzask bezpiecznika, ktoś odbezpieczył hakownicę, a oko powoli zwęziło źrenicę.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 26
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.