Szept lodowego fiordu
Mgła gęsto snuła się nad wodami fiordu, pochłaniając sylwetki drakkarów, które ciasno przybiły do brzegu. Wikingowie z osady Skjoldby byli już od tygodnia na dalekiej wyprawie, szukając nowych terenów i legendarnych skarbów. Wśród nich było rodzeństwo – czternastoletni Eirik, zawsze pierwszy do przygód, i jego młodsza o rok siostra Solveig, bystra i odważna, choć często przewracająca oczami na ryzykowne pomysły brata.
Portowej ciszy pilnował chłodny wiatr, który szarpał warkocze Solveig i zaciskał palce na rękojeści toporka Eirika. Siedzieli na zwalonym klocu, przyglądając się, jak reszta drużyny rozbija namioty.
– Myślisz, że w nocy zjawią się berserkerzy? – szepnął Eirik, zerkając na ciemniejącą linię drzew.
– Raczej wilki. Albo głód – odparła Solveig, wskazując pusty kocioł obok ogniska. Od trzech dni ich zdobycz była marna, a zapasy stopniały do garści suszonych ryb i chleba.
Nad wodą rozległ się mroczny krzyk mewy. Solveig wstała.
– Chodź, pójdziemy na zwiady. Może coś znajdziemy, zanim wszyscy zasną.
Eirik nie musiał jej dwa razy powtarzać. Ruszyli w stronę północnej części wyspy, omijając spowite w cieniu skały. Las był tu gęstszy, a świerki wysokie i czarne od wilgoci. Przedzierając się przez chaszcze, usłyszeli cichy, metaliczny dźwięk spod nóg.
– Czekaj – powiedziała Solveig i przykucnęła. W mchu coś się błyszczało – kawałek metalu, pokryty runami.
Eirik pochylił się, odgarniając liście. Okazało się, że trzymają jeden z końców starożytnego łańcucha, który prowadził głębiej, w stronę rozpadliny.
– Patrz, tam coś jest! – Solveig wskazała szczelinę pomiędzy głazami. Mimo że serce biło jej szybciej, spojrzała bratu prosto w oczy: – Idziemy?
Eirik ścisnął mocniej topór. Na krótką chwilę oboje zawahali się, słuchając, jak wiatr niesie szept gdzieś z ciemności – słowa, których nie rozumieli, ale brzmiały jak echo dawnych czasów. Za ich plecami las ucichł, jakby świat wstrzymał oddech.
Rodzeństwo postawiło pierwszy krok w głąb rozpadliny. Z każdym kolejnym pogrążali się w coraz większym półmroku, nie zdając sobie sprawy, że już ktoś ich obserwuje.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?