Szept dyniowej latarni
Halloween przyszło z chłodnym wiatrem i księżycem. Zosia miała strój nietoperza, a Tymek był piratem. W torbach brzęczały cukierki i żelki. Śmiali się głośno, gdy sąsiad dawał lizaki. Ulica pachniała dynią i ciepłym kakao. Mama machała z okna i trzymała kubek herbaty. Koty skakały po płotach, a liście tańczyły.
Na końcu ulicy stał dziwny, cichy dom. Na ganku migała samotna dyniowa latarnia. Jej uśmiech był krzywy jak zamek z piasku. Na drzwiach wisiała kartka z krzywym sercem. Na kartce było napisane: Zapukaj, jeśli masz odwagę. – Zbieramy tu cukierki? – szepnął cicho Tymek. Zosia podniosła latarkę i skinęła głową.
Schody skrzypiały przy każdym małym kroku. Nagle dynia zamrugała i wydała krótki szept. Z wnętrza domu mignął zielony, ciepły blask. Powiało jak z jaskini, choć noc była łagodna. Drzwi poruszyły się same i pchnęły powietrze. Zosia i Tymek spojrzeli na siebie, wstrzymali oddech. A potem coś stuknęło tuż za nimi.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?