Szelest w Szafie Babci
Wieczór u babci Marii jest cichy i ciemny. Hania ma siedem lat i nocuje w salonie. Zegar tyka, a wiatr porusza firanką przy oknie. Babcia nalewa herbatę w kuchni za ścianą. „Zaraz wrócę, kochanie” – mówi spokojnym głosem. Hania przytula misia i patrzy na drzwi.
Nagle z szafy w rogu dobiega miękki szelest. Hania zamiera, a misiu spada na dywan. „To pewnie kurtka” – myśli, ale szelest wraca. Brzmi jak szept liści, bardzo blisko uchwytu. Hania bierze latarkę z plecaka pod stołem. Świeci w szparę między drzwiami i podłogą. Wąski promień tańczy po ciemnym drewnie szafy.
„Babciu?” – woła, lecz kuchnia nagle cichnie. Tykanie robi się głośne, jak deszcz na szybie. Drzwi szafy drgnęły, choć Hania stoi daleko. Klamka porusza się sama, raz w lewo, raz w prawo. Hania robi krok, bardzo cichy, palcami stóp. Szelest zmienia się w puk, puk, bardzo wyraźny. Latarka miga i gaśnie, a klamka naciska się. Drzwi szafy zaczynają się uchylać milimetr po milimetrze.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?