Did You Know?

Szelest w Starej Bibliotece


Szelest w Starej Bibliotece
W Brzozówce padał deszcz jak z konewki. Stara biblioteka pachniała ciepłym papierem i herbatą z cytryną. Pani Basia układała książki na regale z napisem „Przyroda”, a kot Morela spał zwinięty na poduszce w kąciku pod oknem. — Pani Basiu, możemy poszukać czegoś o liściach? — zapytała Hania. — Jasne, tylko uważajcie na drabinę — uśmiechnęła się pani Basia. — A ja zaraz wrócę z kubkiem dla was. Hania i Kacper ruszyli między półki. Hania była ciekawa i lubiła szeleścić stronami. Kacper zawsze miał kieszenie pełne skarbów: kamyków, piórek i gumek o kształcie zwierzątek. I wtedy usłyszeli szelest. Nie taki jak przewracanie kartek. To brzmiało jak ciche: szszsz... jak gdyby ktoś potrząsnął gałązką tuż obok nich. — Słyszałeś? — szepnęła Hania. — Może to Morela? — Kacper wyjrzał zza regału, ale kot spał i nawet nie poruszył uszami. Szelest dobiegał z półki, gdzie stała gruba książka z tłoczonym, srebrnym listkiem na grzbiecie. Hania wspięła się na niski stołek. Pani Basia pozwoliła. Dotknęła okładki. Była chłodna i gładka. Gdy wysunęli tom, z góry zsunęła się mała kartka. Opadła im pod stopy. Na kartce był rysunek liścia i króciutkie zdanie, zapisane miękkim ołówkiem: Jeśli lubisz szeleścić, idź za dźwiękiem. Pod gwiazdami dywanu znajdziesz następny cień. Dzieci spojrzały po sobie. — Gwiazdy? — powtórzył Kacper. — Mamy dywan w gwiazdki! Kącik z poduchami miał granatowy dywan w jasne gwiazdki. Podeszli ostrożnie. Deszcz stukał o szyby, a w bibliotece było miękko i cicho. Szelest znów zamruczał, jakby zapraszał: szszsz... Hania uklękła i pogładziła dywan. Coś pod spodem było twardsze, jak deseczka. Podwinęli róg. Pod dywanem zobaczyli mały, drewniany listek wciśnięty w podłogę, jak guzik. — Nacisnąć? — spytał Kacper. — Delikatnie — powiedziała Hania. Klik. Podłoga pod ławką przy oknie lekko drgnęła, jakby westchnęła. Z przerwy między deskami powiało chłodnym zapachem lasu po deszczu. W szczelinie zamigotało złote światełko, jak iskra słońca w kropli. — Ojej... — szepnął Kacper. — Skąd tu las? Hania odsunęła ławkę o centymetr. Coś zaszeleściło głośniej, jak przewracane liście tuż pod podłogą. Po chwili znów: klik, cichutki jak mrugnięcie. — Może to przełącznik? — Kacper położył ucho na desce. — Słyszę... jakby... wietrzyk. Hania otworzyła książkę z listkiem. Na wyklejce znalazła szkic biblioteki narysowany ołówkiem. Kropka zaznaczała właśnie kącik z poduchami. Obok ktoś zapisał maleńkimi literkami: „Pod deszczem gwiazd słychać liście”. Z zaplecza dobiegł głos pani Basi: — Już idę! Tylko uważajcie na stołek! Dzieci wstrzymały oddech. Miały tylko chwilę. Uchwyciły się razem krawędzi ławki i uniosły ją odrobinkę wyżej. Szelest stał się wyraźniejszy, jakby ktoś cicho wołał do środka: psst... psst... W głębi zamigotało coś zielonego, jak skrzydełko ważki. Zapach lasu był teraz mocny i świeży. Ławka drgnęła po raz drugi, a z ciemnej szczeliny dobiegł cichy dźwięk, jak kropla spadająca na liść. Hania i Kacper spojrzeli na siebie, policzyli szeptem: raz, dwa, trzy... i wtedy z wnętrza zagrzechotało coś, co nie mogło leżeć pod zwykłą podłogą.


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 31
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.