Did You Know?

Sygnał znad Śląskiej Orbity


Sygnał znad Śląskiej Orbity
Nad Katowicami wisiało blade oko lustra orbitalnego, jak dodatkowe, niespokojne słońce. Nina stała na dachu technikum mechatronicznego i ściszała trzaski w starym skanerze fal. W dole bezszynowe tramwaje rysowały świetlne pętle, a farmy pionowe wypuszczały chłodną mgiełkę. Drony portowe trzymały niski pułap, jakby coś przyciągało je do ziemi. Zbierała sygnały od dziecka, odkąd ojciec nauczył ją lutować cynę na zimnym balkonie. Trzy miesiące temu jego kanał zamilkł na stacji serwisowej przy pierścieniu, bez wyjaśnień. Zamiast odpowiedzi przyszła tylko paczka: gwóźdź kalibrujący, notatnik kwarcowy i stare hasło. Nina powtarzała je bezgłośnie, gdy igła skanera przejechała przez zakazane pasmo. Tajemnice łatwiej było znosić, kiedy zamieniały się w czyste, nocne brzmienie. Sygnał wskoczył nagle, czysty jak metal uderzony paznokciem w spokojnym warsztacie. Z głośnika wyszła jej własna barwa, lekko niższa, jak po nieprzespanej nocy. Nina, nie schodź na dół, powiedział głos, a potem podał czas: dziewiętnaście zero trzy. Cokolwiek zobaczysz, nie dotykaj panelu z czarnym trójkątem na drzwiach magazynu. Cisza spadła, lecz skaner zanotował jeszcze ciąg cyfr przypominający współrzędne magazynu szkolnego. Nina szybko otworzyła czat do Olo, który naprawiał roboty w świetlicy. Nie żartuj, napisał, twoje nagranie poszło tu przed minutą, ale bez ostrzeżenia. Lustro znów zadrżało, a całe miasto przygasło jak ekran przy niskim zasilaniu. Drony opadły na dachy, wirniki zahuczały niepewnie, powietrze było ciężkie jak przed burzą. Na horyzoncie widać było błysk, jakby ktoś przeciął wstęgę nieba zimnym nożem. Nina podniosła skaner, wsunęła notatnik do kieszeni i otworzyła ciężkie drzwi klatki. W szkole panowała cisza, tylko automaty sprzątające mruczały za zamkniętymi salami. Magazyn B7 leżał w piwnicy, pod warsztatami, tam gdzie stare projektory kurzyły się jak piaskowe ryby. Po drodze powtarzała hasło ojca: miedź śpiewa, kiedy kwarc słucha, a serce liczy. Czujnik przy panelu z trójkątem migał czerwono, choć prąd podobno zgasł w całej dzielnicy. Usłyszała swój głos drugi raz, tym razem cichszy i bardziej spięty. Nina, jeśli to słyszysz, ktoś już zmienił układ, zostało dwadzieścia sekund, szeptała ona z przyszłości. Po korytarzu przesunął się cień, a metalowe drzwi magazynu wydały pojedynczy klik, jakby odpowiadały. Olo zadzwonił i znikł, pozostawiając jedną wiadomość: nie jesteś sama w budynku. Nina zacisnęła palce na zimnym uchwycie, gdy nagle panel z czarnym trójkątem rozświetlił się od środka. Na powierzchni wyrosło jej imię i cyfry: dokładnie dziewiętnaście zero trzy. Sekundy na krawędzi ekranu zaczęły cofać się w dół, jedna po drugiej.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 24
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.