Did You Know?

Sygnał ze Starych Chrustów


Sygnał ze Starych Chrustów
Zmrok zsuwał się nad Puszczą Białowieską, gdy Lena dopijała letnią herbatę w drewnianej bazie. Na biurku mrugał odbiornik GPS, a każdy cichy ping znaczył jednego znanego jej mieszkańca lasu: wilczycę Korę, żubra Płata, rysia z blizną, który zwykle unikał ścieżek. Lena lubiła ten rytm jak kołysankę danych, rysujące się na ekranie linie wędrówek, powolne, wytrwałe. Wieczór pachniał żywicą i dymem z ogniska sąsiadów, a ze skraju polany dochodziło stonowane pochukiwanie sóweczki, krótsze niż krok i uparte. Zanim zamknęła laptop, na kanale Kory pojawił się niepokojący rytm: krótkie serie i pauzy, jakby ktoś dyktował szyfr. Na mapie zobaczyła coś dziwniejszego – Kora, Płat i dwie łanie kierowały się tą samą linią, zupełnie jakby ich drogi zbiegły się w jeden tor. Lena podniosła telefon i wybrała numer leśniczego. — Jan, widzisz to? — Widzę. I nie lubię takich zbiegów — mruknął. — Bierz latarkę. Spotkajmy się przy mostku na Hwoźnej. Droga do mostku pachniała mokrą ziemią i osiką, latarka kroiła ciemność na ruchome pasy. Z gąszczu wybiegł lis, zniknął i wrócił, oglądając się na nich jak przewodnik, który waha się, czy ufać turystom. Nad wodą ucichł dzięcioł, a zwykle hałaśliwe szpaki przeniosły się wyżej, jakby wolały mieć jasny widok na ziemię. — Masz to? — Jan wskazał na odbiornik. — Wszystkie idą na Stare Chrusty. — Tam nie ma nic — odparła. — Właśnie dlatego mnie to martwi. Polana na Starych Chrustach wyglądała jak amfiteatr bez widzów, chociaż widzowie już tam byli. Żubry stały półkolem, łanie nieruchomiały z uszami nastawionymi jak anteny, a na skraju sosnowego młodnika majaczył cień dwóch wilków. Nie warczały. Czekały. Pośrodku sterczał wypróchniały pień dębu, pociemniały od burz i lat. Odbiornik zaszemrał nowym sygnałem, którego Lena nie znała: urządzenie nazwało go „niezidentyfikowany”. — Kto by tu miał nadajnik? — szepnął Jan. — Nikt rozsądny — odpowiedziała, czując, jak rośnie jej ciekawość. Lis, ten sam, co prowadził ich od rzeki, podbiegł bezszelestnie i położył przy butach Leny zgryziony, błotnisty pasek. Zadrżała, gdy rozpoznała numer wybity w metalu: 07. Obroża rysia, którego sygnał zamilkł w zeszłym roku. — To niemożliwe — wyszeptała. Z wnętrza pnia popłynął ledwo wyczuwalny dźwięk, niski jak mruczenie wiatru pod progiem. Ziemia odpowiedziała drgnięciem, a żubry jednocześnie cofnęły się o krok. — Nie ruszaj się — powiedział Jan, unosząc dłoń. W tej samej chwili wszystkie obroże zapikały jednym, długim tonem, a coś w ciemności poruszyło się w kierunku Leny.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 19
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.