Sygnał ze Stacji Siódmej
Lena znała las za osiedlem, ale nigdy nie weszła tam po zmroku. Tego wieczoru niosła kamerę, statyw i zgodę na projekt o zapomnianych miejscach. Oskar szedł obok, stukając latarką o plecak, jakby odganiał niewidzialne owady. Ich celem była Stacja Siódma, dawna meteorologiczna budka na skraju rezerwatu.
Ogrodzenie nie miało łańcucha, tylko zwisającą kartkę z napisem: „Nie wchodzić po zmierzchu”. Powietrze było wilgotne, a w trawie skakały żaby, uciekając przed ich krokami. Drzwi do budki ustąpiły bez oporu, zostawiając na dłoniach kurz i drobinki rdzy. W środku pachniało papierem, olejem i burzą, choć niebo było jeszcze spokojne.
Lena rozstawiła sprzęt, a Oskar zapalił lampę, rysując złote kółka na ścianie. Na biurku leżał dziennik obserwatora, gruby, z wymiętym rogiem i zaschniętym błotem. Otworzyła na ostatniej stronie i przeczytała zapis sprzed roku, zapisany chwiejnym pismem. „Nie wolno mierzyć wiatru o północy, gdy zapis sam zaczyna się poprawiać.” Oskar parsknął śmiechem, ale na drżącej igle barometru zadrżała też ich pewność.
Z tyłu szafy stało radio krótkofalowe, stare, z wytartą gałką i przyklejoną etykietą. Ktoś nazywał je „Szeptucha”, a obok leżały słuchawki i zwinięty, ciężki kabel. Lena dotknęła przełącznika, pewna, że urządzenie jest martwe, bo w budce brakowało prądu. Z głośnika wyszło ciche trzaskanie, jak deszcz na blasze, a potem ktoś westchnął. Z trzasków wyłonił się głos: „Lena, zostało ci pięć minut do pomiaru, powtórz.” Potem ruszyło odliczanie: „Pięć, cztery, trzy…”, chociaż nikt nie dotykał mikrofonu.
Oskar przycisnął palec do ust, a Lena ściszyła oddech, jakby coś ich nasłuchiwało. Na ścianie wisiała mapa frontów, naznaczona szpilkami ustawionymi w kształt dzisiejszej daty. Przy podłodze zamrugała dioda ukrytego zasilania, chociaż kabel prowadził do pustej listwy. Za grubymi drzwiami magazynu coś zazgrzytało, jakby ciężka klamka poruszyła się pierwszy raz od lat. Odliczanie doszło do „dwa”, czerwony wskaźnik ciśnienia skoczył, a drzwi zaczęły się powoli uchylać.
Lena zamierzała powiedzieć, że to głupi żart, kiedy usłyszała własny akcent. Głos w radiu brzmiał jak ona po chorobie, chrypiący, ale uparcie precyzyjny. Na parapecie leżała szpulka taśmy, opisana markerem: „Próbka L-7, północ, tylko dla Leny”. Oskar skinął głową w stronę drzwi, jednak ciekawość ścisnęła ją mocniej niż strach. Kiedy odliczanie wypowiedziało „jeden”, w budce rozległo się suche kliknięcie ciężkiego przekaźnika. Z ciemnej szczeliny buchnęło zimne powietrze i rozbłysła wąska, pulsująca linia światła. Ktoś, nadal niewidoczny, wyszeptał z wnętrza słowo, które znała tylko ona.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?