Sygnał z drugiego piętra
Pierwszy dzwonek dawno już przebrzmiał, ale korytarze Liceum Ogólnokształcącego nr 5 pełne były niekończącego się szmeru rozmów, śmiechów i szeptów. Nadia stała z nosem w telefonie, próbując dokończyć ostatnie zdanie wypracowania, gdy nagle ktoś gwałtownie szarpnął ją za rękaw bluzy. To był Szymon, wciąż z niewyspaną miną i nieodłącznymi słuchawkami na szyi.
– Widzisz to? – zapytał, pokazując jej ekran swojego telefonu. Na jasnym tle aplikacji do obsługi szkolnego Wi-Fi migała nowa sieć o dziwnej nazwie: „Spójrz pod schody 2p”.
– To jakiś żart? – Nadia zmarszczyła brwi, zerknęła na Agatę, która właśnie do nich dołączyła, przewieszając przez ramię ciężki plecak z matematyki.
Agata podniosła wzrok, jej niebieskie oczy zaiskrzyły ciekawością. – Może ktoś ukrył jakąś wskazówkę? Albo chce się z nami skontaktować? – rzuciła.
Tego dnia trzecioklasiści nie mieli lekcji w salach na drugim piętrze. Było tam cicho i pusto, światło sączyło się przez matowe szyby jak przez brudne szkło. Razem, pół żartem, pół serio, ruszyli więc pod schody, które zwykle omijali szerokim łukiem – głównie przez legendy o nieudanych próbach remontu i wiecznie przeciekającym dachu.
Pod stopniami leżał zakurzony, niepozorny karton. Nadia nachyliła się i ostrożnie wyciągnęła ze środka mały notes z pogniecioną okładką. Szymon otworzył go na chybił-trafił. Na pierwszej stronie widniała data sprzed dwóch lat i kilka dziwacznych, z pozoru przypadkowych cyfr oraz imienia, którego żadne z nich nie kojarzyło.
– Kim jest „M.K.L.”? – zapytała Agata, przekartkowując kolejne strony. Niektóre były puste, inne zapisane równaniami, szkicami i pojedynczymi zdaniami: „Znajdziesz mnie przy dzwonie” albo „Czas się kończy”.
W tej samej chwili gdzieś na drugim piętrze rozległ się metaliczny brzęk – jakby ktoś upuścił ciężki przedmiot na betonową podłogę. Troje przyjaciół zamarło, wymieniając szybkie spojrzenia.
Nie mieli pojęcia, co ich czeka za rogiem. Nadia ścisnęła mocniej notes, Szymon odruchowo zacisnął dłoń na pasku plecaka, a Agata ruszyła pierwsza w stronę dochodzącego odgłosu, przez chwilę zapominając nawet o najważniejszym sprawdzianie tygodnia...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?