Sygnał z Czerwonego Księżyca
Wyglądało to zupełnie inaczej niż w symulatorze. Czerwony piasek Marsa, skrzypiący pod magnetycznymi butami, rozciągał się aż po horyzont, a cienka atmosfera malowała niebo bladym, pomarańczowym światłem. Dla Mai, Piotra i Leny – uczestników pierwszej szkolnej wymiany międzyplanetarnej – każda sekunda wydawała się nierealna.
Stali na zewnątrz kopuły Habitat X3 w lekkich kombinezonach, wpatrzeni w ciemniejące niebo. Robot-przewodnik, nazywany przez wszystkich „Tytus”, prowadził grupę na stację komunikacyjną.
– Wiecie, że dziś wieczorem Mars znajdzie się najbliżej Fobosa od stu lat? – powiedziała Lena, przeglądając wiadomości na hologramie zegarka.
– A to nie właśnie na Fobosie ktoś kiedyś odkrył dziwne tunele? – zapytał Piotr, udając obojętność, choć oczy lśniły mu z podniecenia.
Robot zatrzymał się tuż przed niską, szarą konstrukcją. Tytus miał panel wyświetlający prostą animację uśmiechu, która migała, gdy uruchamiał drzwi wejściowe.
– Czas na praktyczne zajęcia, młodzi odkrywcy. Waszym zadaniem będzie przechwycenie i rozszyfrowanie sygnałów radiowych z okolic Marsa – powiedział mechanicznym, ale dziwnie ciepłym głosem. – Może usłyszycie rozmowy satelitów... albo coś bardziej egzotycznego.
Wewnątrz stacji panował półmrok. Ściany migotały rozrzuconymi światłami awaryjnymi, a w kącie cicho szumiał filtr powietrza. Maja usiadła przed panelem odbiorczym i przesunęła palcem po ekranie.
– Jest mnóstwo szumów – mruknęła. – Ale... poczekajcie, to brzmi jak powtarzający się wzór. Posłuchajcie tego!
Z głośnika popłynęła seria dziwnych, urywanych dźwięków: bip-bip-bip... długa przerwa... bip... bip-bip.
Lena spojrzała na Piotra z niepokojem. – To chyba nie jest sygnał z żadnego znanego satelity.
Nagle panel rozbłysnął czerwonym światłem, a na ekranie pojawiły się nieznane znaki. Wszystko zamarło. Nawet Tytus przestał się ruszać, jakby odebrana wiadomość wprawiła go w stan zawieszenia.
– Zobaczcie to – szeptem powiedziała Maja, wskazując na szybkie zmiany obrazów na monitorze. – To wygląda jak mapa... prowadząca gdzieś pod powierzchnię Fobosa.
Piotr poczuł, jak serce bije mu coraz szybciej. Grupa wymieniła porozumiewawcze spojrzenia. Wiedzieli, że muszą podjąć decyzję – i to natychmiast. W tym momencie stacja komunikacyjna zatrzęsła się, a na głównym ekranie pojawiła się krótka wiadomość w języku, którego żadne z nich nie rozumiało.
Drzwi stacji zacięły się z trzaskiem, a w tle rozległ się nienaturalny, niski dźwięk przypominający daleki grzmot. Po marsjańskim pyle przebiegł cień, jakby ktoś – albo coś – zbliżało się do stacji z zawrotną prędkością.
Maja, Piotr i Lena zamarli, wpatrując się w przesuwające się znaki na ekranie. Tytus nagle ponownie ożył i zwrócił do nich cyfrowe oczy:
– Musicie podjąć decyzję. Natychmiast.
Za pancernym oknem pojawiła się jasna smuga światła, wycelowana prosto w nich...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?