Sygnał spod Czarnych Sosen
Zosia miała czternaście lat i znała las lepiej niż chodnik przed domem. Dziadek, leśniczy, uczył ją czytać tropy, słuchać wiatru i milczenia. Tego ranka podał jej odbiornik, który piszczał krótkimi, nerwowymi tonami. — To Srebrny, wilk z nadajnikiem, od wczoraj znika z mapy śledzenia. Sygnał skacze, jakby coś go tłumiło w pobliżu Czarnych Sosen.
Zosia założyła plecak, wzięła lornetkę oraz stary, zarysowany kompas od dziadka. Obok szedł Kuba, sąsiad z piętra, który znał ścieżki po swojemu. — Jak zgubimy wilka, zgubimy też wakacje — mruknął, udając odwagę. Nad korony drzew wypłynął kruk, czarny jak grudniowe szkliwo na drodze. Krążył nad nimi, skrzeczał krótko, jakby pilnował dystansu i kierunku.
Im bliżej Czarnych Sosen, tym odbiornik częściej pikał i nagle cichł. Pod stopami miękła ziemia, a w zapachu żywicy czaiła się woda. Na jasnozielonym mchu leżał brązowy włos, dłuższy niż u sarny. Zosia schyliła się, dotknęła go i poczuła chłodny, metaliczny posmak. — Wilk tu był, ale ktoś go już śledzi — szepnęła do Kuby.
Między pniami zobaczyli cienką siatkę, rozpiętą świeżo, przetykaną leśnym igliwiem. Na drucie wisiały dwa pióra kruka i żółta opaska od obroży. Odbiornik zaskomlał ciągłym dźwiękiem, jakby wpadł w panikę bez ludzkiego powodu. Z oddali dobiegło krótkie, urwane zawycie, które zakołysało powietrzem między sosnami. Kuba cofnął się o krok, ale Zosia zrobiła dwa, prosto w cień. — Zobacz, na korze jest znak, okrąg z trzema kreseczkami. Kruk przysiadł nad nimi i zamilkł, jakby czekał na ruch przeciwnika. Igły zaszeleściły, gdy z krzaków wysunęły się dwa żółte, czujne ślepia. Coś dużego stanęło między nimi a ścieżką, a odbiornik nagle zamilkł.
Z cienia dobiegł syk, jak pękający lód, a powietrze zrobiło się gęste. Na mokrym piasku powstał ślad łapy, ogromny i świeży, drżał jakby żył. W tej samej chwili po drugiej stronie siatki błysnęła latarka. Ktoś odgwizdał krótką melodię, a kruk zerwał się, tnąc powietrze skrzydłami. Zosia uniosła głowę i zobaczyła, że żółta opaska ma wypalone cyfry. Było tam jej nazwisko, grube litery, których nikt nie powinien tu zostawić.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?