Did You Know?

Stuk pod mostem


Stuk pod mostem
Jagna mieszkała w przyczepie na skraju Biebrzańskiego Parku Narodowego, tuż przy grobli. Dni spędzała w trzcinach, ustawiając rejestratory dźwięku i fotopułapki dla projektu badawczego. Znała rytmy rozlewisk: poranne krzyki żurawi, przeloty gęsi, nocne niecierpliwe pluski wydr. Ale tej wiosny zwierzęta zaczęły poruszać się jakby według obcej, niepokojącej partytury. Najpierw zauważyła pojedynczą ścieżkę odciśniętą w błocie, dziwnie równą jak kreska na papierze. Na tej samej linii odcisnęły się racice łosia, drobne stópki kun i ciężkie bobrowe pięty. Nocne nagrania przyniosły równy, pulsujący stuk, powracający co dwie minuty jak metronom. Żaden ptak tak nie stukał, żaden bóbr tak nie pukał w wodę. — Może budują coś pod mostem — mruknął Staszek, strażnik, kiedy przyszła po zapas baterii. Uśmiechał się połową twarzy, drugą miał zajętą gumą do żucia i opowieściami. — Pod Drewnianym Mostem od tygodnia jest za cicho; nawet trzciniaki milkną. — A ty? — spytała, chowając notatnik do kieszeni kurtki i udając lekkość. — Ja wam tylko świecę latarką, pani biolog — odpowiedział, ale podał jej termos. O zmierzchu Jagna ustawiała mikrofony na poręczy Drewnianego Mostu i wstrzymywała oddech. Woda wydawała się płaska jak stal, a nad nią leżała lekka, mleczna skóra mgły. Z trzcin wyszła łasica, przystanęła obok jej buta i patrzyła w czarne przęsło. Za nią wysunął się lis, niósł w pysku źdźbło sitowia, położył je starannie przy palu. Potem coś plusnęło i smukła wydra wspięła się na belkę, jakby śpieszyła na spotkanie. Jagna uruchomiła podgląd z fotopułapek i przewijała noc w przyspieszonym tempie, wpatrzona. Obok siebie mijały się gatunki, które zwykle unikają siebie uparcie, jak niechętni sąsiedzi. Każde zwierzę niosło drobiazg: patyk, muszlę z piachu, kawałek szkła, nici z ptasiego gniazda. Składały to u stóp palisady, tuż nad wodą, cierpliwie jak robotnicy bez słów i narzędzi. A potem wszystkie odwracały głowy w jedną stronę, jakby słuchały czyjegoś słabego wezwania. Tego wieczoru mgła siadła niżej, a stuk pod deskami stał się wyraźniejszy i pewniejszy. Jagna weszła na środek mostu, zgasiła czołówkę i wsunęła dłonie w rękawice z wełny. Po prawej wylądował żuraw, składając skrzydła tak cicho, że zaszumiały jak trawa. Na przeciwległym brzegu stanął wilk, wysoki, mokry, i nie patrzył na żurawia ani wodę. Patrzyli na nią; a spod pomostu, bardzo blisko, odpowiadało ciche, rytmiczne uderzenie. Coś poruszyło się w głębi, jakby odwinęło z siebie noc i zaczynało wychodzić.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 21
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.