Did You Know?

Strażnicy Emalii


Strażnicy Emalii
Nadia myła zęby co wieczór jak w zegarku: dwie minuty, nitkowanie, płukanka. Aparat ortodontyczny brzęczał cicho, gdy soniczną szczoteczkę prowadziła wzdłuż zamków. Tego wieczoru łazienka wydawała się nienaturalnie cicha, lustro parowało tylko na brzegach. Nagle wibracje przeszły w rytm, który przypominał szept, prawie melodię. "Nie szoruj nas mocniej... tylko dokładniej," dobiegło z samej głębi piany. Nadia zamarła, potem przyłożyła telefon do uchwytu i włączyła dyktafon. To nie był filmik z internetu; to było z jej ust. Rano opowiedziała o tym Maksowi, wiernemu partnerowi z kółka biologicznego. W szkolnym laboratorium pani Żarnowska pozwoliła im obejrzeć płytkę nazębną pod mikroskopem. Na ekranie widać było całe miasto, jakby z cukru i nici. Ulice świeciły, a dziesiątki kulistych bakterii przetaczały się jak tłum po koncercie. "Za dużo słodkich napojów, Nadio?" szepnął Maks, niby żartem, ale wzrok miał czujny. Nagle próbka zniknęła z preparatu, jakby wciągnął ją miniaturowy wir. Szklana płytka została pusta, a w powietrzu zawisł smak mięty i ozonu. Po lekcjach Nadia wróciła do domu z plecakiem pełnym notatek i pytań. Ustawiła minutnik na dwie minuty, rozwinęła nić i włączyła szczoteczkę, jak zawsze. "Jeśli to żart, to bardzo naukowy," mruknęła, zaczynając od linii dziąseł. Szept wrócił, jeszcze bardziej wyraźny, jak jednostajny bas pod piosenką. Strażnicy Emalii czekają za przepływem; nie ścieraj, prowadź miękko, bo drogi ukryły się w bruzdach. Nadia pochyliła się nad zlewem; piana ułożyła się w strzałkę wskazującą odpływ. Na zamku aparatu błysnęło coś jak mapa, siatka lśniących rowków i skrótów. Jedna linia biegła prosto do miejsca, gdzie zawsze zapominała doczyścić. Zadzwoniła do Maksa i włączyła głośnik, żeby nie była sama. "Jeśli zniknę w rurach, powiedz mojej szczoteczce, że ją lubię," zażartowała, ale dłonie trzymała pewnie. Przywiązała koniec nici dentystycznej do kranu, drugi owinęła wokół nadgarstka. Ustawiła głowicę szczoteczki tuż nad odpływem; wibracje rozświetliły wodę jak mgłę pod sceną. Z sykiem pojawił się krąg, lśniący jak szkliwo pod lampą u dentysty. "Widzę to," wyszeptał Maks, a w jego głosie brzmiała ciekawość i dreszcz. Ze środka uniosła się sylwetka, złożona z cukrowych kryształków i lepkich nitów płytki. Kształt otworzył usta pełne połyskujących narzędzi, a lustro zaparowało w jeden, zaskakująco czytelny napis: "Wejdź, albo my wyjdziemy."


Author of this ending:

Age category: 13-15 years
Publication date:
Times read: 28
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.