Stara Biblioteka i Drzwi do Innego Świata
W deszczowe popołudnie cztery osoby kryły się przed ulewą pod gankiem Zespołu Szkół nr 4. Oliwia wyciągnęła z plecaka mokry egzemplarz powieści Stephena Kinga, Zuzia zerkając w ekran telefonu cicho komentowała wiadomości, Dawid szeptał coś do Bartka, a ten śmiał się pod nosem. Wszyscy jednak zamarli, kiedy z głębi korytarza dobiegł ich nieznany głos: "Jeśli szukacie czegoś do roboty, Stara Biblioteka jest otwarta."
Spojrzeli po sobie z niedowierzaniem. Budynek Starej Biblioteki — oficjalnie zamknięty na cztery spusty od kilku lat — od zawsze działał na wyobraźnię okolicznych nastolatków. Plotki o zapomnianych piwnicach, labiryntowych korytarzach i niesamowitych zbiorach sprawiały, że nieliczni odważni próbowali tam zaglądać po zmroku. Dziś jednak nikt nie planował żadnej wyprawy. A jednak…
Oliwia, kuchając od książek, spojrzała na resztę: "No co? Przecież nie możemy zmarnować takiej okazji." Dawid uśmiechnął się szeroko, a Bartek przytaknął: "Jak się boisz, to możesz zostać" — rzucił do Zuzi. Ta odparła tylko: "Daj spokój. Idziemy."
Zabytkowy gmach cicho skrzypiał pod naciskiem drzwi. Wewnątrz czuć było zapach kurzu i mokrych regałów. Głęboko w środku, światło latarki Bartka oświetliło szczególny fragment ściany pokrytej gęstymi pajęczynami. Na marmurowej posadce leżała gruba, zakurzona księga z brązową, popękaną okładką. Przyjrzeli się jej — widniał na niej znak przypominający nieskończoność, przecięty pionową linią. Ktoś musiał ją tu zostawić niedawno, bo na blacie nie było śladów dawnego kurzu.
Zaciekawieni, zaczęli przeszukiwać otoczenie. Oliwia, kierowana intuicją, nacisnęła okładkę książki w jednym punkcie. Ściana zaczęła się lekko przesuwać, jakby pod naciskiem ukrytego mechanizmu. Zamiast kolejnej półki z książkami, za ścianą pojawił się wąski korytarz, skąpany w niebieskawym świetle, które nigdzie indziej w bibliotece nie występowało.
"Widziałaś to?" — Dawid patrzył szeroko otwartymi oczami na dziewczynę. Zuzia przyświeciła latarką w głąb korytarza. Bartek, pierwszy, zrobił krok naprzód, kierując się ciekawością i odwagą, wślizgnął się do środka. Szli ostrożnie, starając się nie robić hałasu. Z każdym krokiem światło stawało się intensywniejsze, a ściany korytarza jakby zmieniały fakturę — stawały się gładkie i zimne, mieniły się metalicznym blaskiem, którego niemożliwe było opisać.
W końcu dotarli do drzwi wyglądających zupełnie inaczej niż wszystkie, jakie dotąd widzieli: wysokie, przeszklone, z pulsującym niebieskim światłem wokół framugi. Wyglądały, jakby unosiły się kilka centymetrów nad ziemią. Na środku znajdowała się płyta z tym samym znakiem, co na okładce księgi.
"Może lepiej nie…" — zaczęła Zuzia, ale Bartek już przyłożył rękę do płyty, a drzwi powoli zaczęły się otwierać. Za nimi rozciągała się przestrzeń, która nie przypominała niczego, co znali ze swojego świata. Powietrze było gęste i elektryzujące, a widok za drzwiami zupełnie niepasujący do starej biblioteki. Kadłub ogromnego miasta z nieskończonymi mostami wisiał w powietrzu, a gdzieś daleko zamajaczyła sylwetka istoty o długich, migoczących skrzydłach.
Wszyscy zamarli na chwilę, słysząc za sobą dziwny dźwięk, jakby ktoś zamykał przejście. Szarpnęli się, patrząc na siebie z niedowierzaniem, zadając sobie w myślach to samo pytanie: czy powinni wejść dalej, czy może już za późno na powrót?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?