Smocze jajo w plecaku
W miasteczku przy jeziorze mieszkała Zosia. Lubiła słuchać, jak szumi wyspa z trzcin. Babcia mówiła, że tu kiedyś były smoki. Zosia w to nie wierzyła, ale lubiła bajki. Pewnego ranka znalazła przy brzegu dziwne jajo. Było ciepłe i delikatnie świeciło jak latarka. Schowała je do plecaka i biegła do domu.
Jajo mruczało, gdy Zosia dotknęła plecaka. — Halo, maleństwo, kim jesteś? — szeptała cicho. Babcia uniosła brew i podała starą mapę. — To znak z Wyspy Chmur — powiedziała. Na mapie była ścieżka w głąb trzcin. Idź przed zachodem, bo smoki lubią wieczorne mgły. Zosia spakowała latarkę, kanapkę i żółty płaszcz.
Woda szeptała, a niebo robiło się różowe. Na wyspie trawa była mokra od mgły. Zosia znalazła srebrną łuskę i okrągłe ślady. Jajo w plecaku stuknęło raz, potem drugi. — Już jestem tutaj — szepnęła do plecaka. Z trzcin wyszedł wiatr i zgasił latarkę. Nad wodą przesunął się wielki, cichy cień. Skorupka pękła, a coś dmuchnęło gorącym powietrzem. Zosia uniosła wzrok, gdy trzciny nagle się rozstąpiły.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?