Did You Know?

Skrzynia, która śpiewa


Skrzynia, która śpiewa
Wieczór zasnuwał błonia nad rzeką, a czerwono-złoty namiot wyrastał jak obietnica. Cyrk Szymona przyjechał trzeci raz w tym roku, lecz dziś panował inny ton. Lila, odpowiedzialna za rekwizyty, chodziła po trocinach i sprawdzała kółka wózków, linki, lampy i zamki. Wtedy podjechała ostatnia ciężarówka, biała i bez znaków, na której plandeka brzmiała jak bęben. Na burtach ktoś kredą napisał: Atlas Niewidzialnych Sztuczek. — Nic nie ruszać bez mojego sygnału — zawołał pan Szymon w malinowym fraku, ledwo zeskoczył z areny. Ogłosił premierę nowego numeru, wymyślonego przez iluzjonistę o imieniu Armand, który podobno nigdy nie pokazuje twarzy. Lila podpisała listę skrzyń i już czuła, jak jedna wibruje, jakby w środku dudnił rój. Na wieku widniał stempel: Otwierać tylko przy śpiewie, oraz małe gniazdko na klucz z mosiądzu. Próby sunęły gładko. Jarek żonglował pięcioma maczugami, aż drewno świstało i lśniło żywicą w świetle. Siostry Łuki fruwały na trapezie, a klaun Płatek ćwiczył numer bez słowa, unosząc publiczność wyobrażoną jedynie gestem. Nadir wbijał noże w wirujące deski, a Zoja na werblu trenowała ten dziwny werbel, co miał naśladować bicie serca. — Uważaj na lustra Armanda — mruknęła Zoja. — Wciągają spojrzenia, nie ludzi, ale czasem to gorzej. Lila roześmiała się z nerwów, po czym zobaczyła w jedynym lustrze za kulisami błysk, którego nie dawał żaden reflektor. Z wieczora przybyli wójt, strażacy i połowa miasteczka, pachnąc cukrem i dymem. Lampiony tliły się na odciągach namiotu, a orkiestra stroiła trąbki. — Gdy rozpocznie się werbel, przynieś skrzynię na środek, nie zaglądaj, czekaj na hasło — szeptał pan Szymon, wciskając Lili do dłoni ciężki klucz. Był ciepły jak moneta trzymana przez kogoś zbyt długo. — To śpiewa tylko, kiedy ktoś się naprawdę boi — dodał, jakby to miało ją uspokoić. Lila skinęła, ale w brzuchu czuła już pionowy przeciąg. Arena zapłonęła. Numery płynęły jeden po drugim, spójne jak warkocz ruchów, świateł i oddechów. Publiczność krzyczała po lądowaniu sióstr, milkła przy nożach, śmiała się, gdy Płatek łapał niewidzialne jabłka do niewidzialnego koszyka. Gdy ucichł ostatni śmiech, reflektor spadł na białą skrzynię. — Panie i panowie, Gość, którego nikt nie widział! — rozległ się głos Szymona. Lila weszła, słysząc w środku miękki pomruk, który równał się z jej pulsem. — Lila — wyszeptał ktoś zza desek, głos cienki i bardzo bliski. Obróciła się, lecz orkiestra grała, a tłum nie drgnął. Szymon uniósł dłoń z gestem pośpiechu. Lila wsunęła klucz w gniazdo, gdy wieko przesunęło się od środka, jakby ktoś już trzymał je na opuszkach.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 29
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.