Sekretne Drzwi w Krainie Fioletowego Nieba
Ola, Maks i Lena spędzali letnie popołudnie w lesie za miasteczkiem. To właśnie tam, pośród starych dębów, znajdowało się ich ulubione miejsce – polana otoczona paprociami, gdzie słońce rozlewało się złotą plamą na wilgotnej ziemi. Tego dnia coś było jednak inaczej.
Zamiast zwykłego śmiechu i rozmów, przez całą polanę przetoczył się dziwny podmuch wiatru, a liście na jednym z dębów poruszyły się gwałtownie, choć reszta lasu pozostawała nieruchoma. Maks podszedł bliżej, przyciągnięty przez nienaturalny szmer. Przez chwilę wydawało mu się, że pień drzewa faluje jakby był zrobiony z dymu.
"Zobaczcie tu!" zawołał, wskazując na niewielkie drzwi wycięte w korze, których wcześniej nigdy tu nie było. Drzwi były tylko trochę większe od szkolnego zeszytu, z dziwnymi symbolami wyrytymi na powierzchni. Ola uśmiechnęła się szeroko. "To chyba żart! Kto by zrobił takie coś w środku lasu?"
Lena, zwykle najostrożniejsza z całej trójki, przykucnęła i dotknęła drzwi palcami. W tej samej chwili świat wokół zawirował, jakby powietrze nagle zgęstniało. Drzwi otworzyły się same, ukazując ciemny korytarz, z którego sączyło się delikatne, niebieskawe światło. Z wnętrza dobiegł ich cichy, melodyjny szept, niezrozumiały, ale dziwnie kojący.
Przyjaciele spojrzeli na siebie z mieszaniną ekscytacji i niepokoju. Maks, który zawsze marzył o przygodzie, ruszył pierwszy i wsunął głowę w otwór. Przed nim rozpościerał się świat zupełnie inny od tego, który znali – niebo mieniło się odcieniami fioletu, a drzewa były wysokie jak wieżowce i pulsowały światłem. Na jednej z gałęzi zobaczył istotę przypominającą miniaturowego smoka, który przyglądał mu się uważnie bursztynowymi oczami.
"Chodźcie, musicie to zobaczyć!" wyszeptał w uniesieniu, nie mogąc oderwać wzroku od fascynującego krajobrazu.
Ola i Lena zawahały się na moment, ale ciekawość szybko zwyciężyła. Przeszli przez drzwi razem. Gdy tylko stanęli po drugiej stronie, za plecami usłyszeli głuchy trzask – drzwi zamknęły się z hukiem i rozpłynęły w powietrzu. Byli sami, pośrodku nieznanego, zachwycającego, lecz niepokojącego świata. W oddali słychać było stukot czyichś kroków, a fioletowe niebo przeciął świetlisty cień...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?