Did You Know?

Schody w fontannie


Schody w fontannie
Lena mieszkała na czwartym piętrze starej kamienicy. Na środku podwórka stała kamienna fontanna. W misie spały liście, a ryba wyrzeźbiona na brzegu patrzyła w niebo. W czterech rogach siedziały malutkie lwy z miękkimi, kamiennymi grzywami. — Kiedyś tu była woda — mówiła babcia. — Pluskała jak deszcz na parapecie. Tego popołudnia Lena bawiła się z Maksem niebieską piłką. Piłka potoczyła się prosto do fontanny i zniknęła w liściach. Lena wskoczyła do środka, a Maks podał jej rękę. Zamiast piłki znalazła gładki kamyk. Miał na sobie malutką spiralę, jak ślimak narysowany igłą. — Ojej — szepnęła. — On jest ciepły! Kamyk leciutko zamruczał, ale tak, że tylko Lena to poczuła. Włożyła go do kieszeni i wyciągnęła piłkę. Potem wrócili na górę, bo babcia wołała na kolację. W nocy Lena nie mogła zasnąć. Coś przy oknie brzęczało jak pszczoła. To kamyk! Leżał na parapecie i świecił maleńką kropką. Dziewczynka delikatnie szturchnęła Maksa. — Wstawaj. Musisz to zobaczyć. Chłopiec przetarł oczy. Włożyli swetry i kapcie. Na klatce schodowej pachniało proszkiem do prania i szeptał wiatr. Na dole podwórko było ciche. Tylko kot Filemon przeciągnął się na murku. Fontanna nie wyglądała jak zwykle. W misie nie było wody, a jednak coś błyszczało. Jakby ktoś napełnił ją światłem, miękkim jak mleko. Powietrze pachniało deszczem i miętą. — Słyszysz? — spytał Maks. Z głębi dochodziły delikatne dzwoneczki: ding, ding, ding. Kamyk w kieszeni Leny poruszył się, wyskoczył jak bydlątko i hop! Poleciał prosto w środek misy. Nie utonął. Unosił się jak listek na stawie i rysował na powierzchni cienką, jasną kreskę. Kreska zamieniła się w pierwszy stopień. Za nim pojawił się drugi, trzeci… Powstały przezroczyste schody, czyściutkie jak lód, ale gdy Lena dotknęła palcem, były ciepłe. Pod schodami falował ciemny błękit, w którym kołysały się obrazy: wzgórza z chmur, drzewa o papierowych liściach i latawiec, co pływał jak rybka. — To naprawdę są schody? — wyszeptał Maks. — Wyglądają jak dla nas — odpowiedziała Lena. — Tylko sprawdzimy. Tylko zajrzymy. Kamienne lwy w rogach fontanny jakby poruszyły wąsami. Ryba na brzegu zamigotała oczami ze szkła. Z jej pyszczka wyszedł cichy, głęboki dźwięk, jak mruczenie ogromnego kota. Schody drgnęły. Zaczęły powoli skręcać się w dół, jak spirala na kamyku. Światło w misie zatańczyło. Dzwoneczki zadźwięczały szybciej, jakby ktoś liczył: raz, dwa, trzy… Lena ścisnęła dłoń Maksa. Ich kapcie stuknęły o pierwszy stopień. Chłód połaskotał kostki, ale nie była to zwykła zimna woda. To było coś jak powietrze z lodówki w upalny dzień — świeże, lekkie. — Gotowy? — spytała. — Gotowy — kiwnął Maks, chociaż jego oczy były duże jak złotówki. Nad ich głowami kot Filemon usiadł na brzegu i wygiął grzbiet. Z góry, z okien, spływały na podwórko żółte prostokąty świateł. W misie fontanny, pod pierwszym stopniem, pojawił się cień. Najpierw mały, potem większy. Mienił się błękitem i srebrem. Wyglądał trochę jak ryba, a trochę jak ptak. Zamiast łusek miał miękkie pióra, które świeciły jak księżyc. Cień poruszył się i zawisł tuż pod ich stopą. Coś zamigotało, jakby mrugnęło do nich ogromne, świetliste oko. Dzwoneczki urwały się na chwilę, a potem rozbrzmiały tak, jakby wołały: hop, hop! — Teraz! — szepnęła Lena i uniosła nogę wyżej. W tym samym momencie z głębi światła zaczęło się wynurzać coś duże i jasne, prosto w ich stronę...


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 23
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.