Schody do Miasta Powyżej Chmur
Alan przesuwał palcami po szorstkiej powierzchni starej mapy, którą odnalazł na strychu dziadka. Słońce już dawno zaszło za linię lasu, a światło latarki rzucało blade plamy na zakurzone kartki. Obok niego siedziała Livia – przyjaciółka z sąsiedztwa, która nie potrafiła usiedzieć w miejscu dłużej niż parę minut.
– To musi być tutaj – szepnął Alan, wskazując dziwny symbol narysowany na północ od ich rodzinnej wioski.
Livia przechyliła głowę. – Myślisz, że naprawdę istnieje coś powyżej chmur?
Chłopak uśmiechnął się. – Tylko jeden sposób, by się przekonać.
Nazajutrz, tuż przed świtem, wsiedli na rowery i ruszyli ścieżką przez las. Im wyżej wjeżdżali, tym powietrze stawało się chłodniejsze, a mgła zaczęła gęstnieć, aż w końcu całkowicie ich otoczyła. W pewnym momencie droga zniknęła pod ich kołami, a oni znaleźli się na niewielkim wzgórzu. Tam, między drzewami, rozciągały się schody z białego kamienia, wijące się wprost ku niebu.
– To... niemożliwe – wyszeptała Livia.
– Albo szalenie ekscytujące – odparł Alan i ruszył pierwszy.
Schody zdawały się nie kończyć, a ich kroki odbijały się echem od nieistniejących ścian. Nagle mgła stała się tak gęsta, że świat dookoła zniknął, zostawiając za sobą tylko ich dwójkę i wąski pas białego kamienia pod stopami.
Po kilkunastu minutach wspinaczki przed sobą zobaczyli światło. Mgła rozstąpiła się jak zasłona, odsłaniając ogromne miasto zawieszone ponad morzem chmur. Wieże z kryształowego szkła, mosty utkane z pajęczyny srebra i istoty o błękitnych skrzydłach szybujące nad dachami.
Alan i Livia nie mogli oderwać oczu od tego widoku. Czuć było w powietrzu drgania magii, której nie sposób opisać słowami.
Ale wtedy powietrze wibrowało dziwnym dźwiękiem. Każda wieża, każdy most zaczęły lśnić na czerwono, a nad nimi zawisła dziwna ciemna sylwetka, której kształt zmieniał się z każdą chwilą. Kiedy usłyszeli pierwszy, przeciągły krzyk, zrozumieli, że nie są tu jedynymi przybyszami...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?