Sala 314 i zaginiona uczennica
Po feriach szkoła pachniała świeżą pastą do podłóg i mokrymi kurtkami. Lena, w drugiej klasie liceum, przesuwała palcem po nowym planie lekcji. W środku tygodnia przybył tajemniczy przedmiot: Historia miejsca, sala 314, Trzeci Blok. Ten blok od lat był zamknięty taśmą i legendami o zalanym archiwum. Dzwonek przeciął gwar korytarza, a Lena ściągnęła czapkę, jakby zdejmowała hełm przed wejściem do gry.
Przy schodach spotkała Kacpra z deskorolką pod pachą i Zosię z parującym termosem. Kacper uniósł brew, jakby przypomniał sobie ich starą, niewypowiedzianą umowę właśnie. "Słyszałaś o trzysta czternastej?" zapytał półgłosem, rozglądając się po pustym jeszcze korytarzu. "Mówią, że znaleźli tam ciężkie szafy pełne listów sprzed wojny." Zosia pokazała na czerwony zakaz, który zniknął z poręczy wczoraj wieczorem. "Skoro otworzyli, to chyba bezpiecznie," dodała, chociaż zabrzmiało to bardziej jak życzenie niż pewność.
Drzwi do 314 skrzypnęły miękko, jakby dawno czekały na ten ruch. W środku stały nowe ławki, jednak ściany pamiętały lampy gazowe i długie żeliwne kaloryfery. Na biurku leżała metalowa skrzynka, pęk starych kluczy i białe rękawiczki. Kredą na tablicy ktoś napisał dziś: Proszę o telefony do pudełka. Lena schyliła się po ołówek, który stoczył się pod jej krzesło. Zamiast niego znalazła złożoną kartkę – plan piętra z nieoznaczonymi schodami zaznaczonymi czerwonym ołówkiem.
W drzwiach pojawiła się kobieta w wełnianym płaszczu i z plikiem teczek. "Jestem pani Rybak, opiekuję się szkolnym archiwum," powiedziała, stawiając pudełko na biurku. "Tu nauczymy się czytać ślady, nie tylko daty i nazwiska." Telefony wylądowały w pudełku, a pokój jakby wypuścił cichy oddech naraz. Pani Rybak rozwinęła listę i policzyła ich dwa razy, po czym zmarszczyła czoło. "Powinno was być dziewiętnaścioro," mruknęła i zamilkła, po chwili dodając: "Brakuje... Julii Nocoń." Nikt nie podniósł ręki, nikt nie kojarzył nazwiska w tej klasie dziś.
Lena rozłożyła znaleziony plan tak, aby nikt nie widział z tyłu. Na marginesie widniała blada notatka piórem: Julia Nocoń – patrz: schody za tablicą. Serce podniosło jej tempo, ale udawała spokój, przewracając cicho kolejną stronę. "Kto zna Julię?" zapytała jeszcze raz pani Rybak, nagle jakby ciszej. Wtedy coś zastukało od strony tablicy, trzy krótkie, bardzo wyraźne uderzenia. Lampy mrugnęły, metalowy klucz wysunął się z pęku i potoczył po podłodze. Lena poczuła zimny przeciąg, jakby spod tablicy sączyło się powietrze stamtąd. Tablica poruszyła się o włos, a za nią znowu rozległo się pukanie – dwa krótkie, jedno długie.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?