Rezydencja pod Pękniętym Księżycem
Wąska, wysypana białymi kamykami ścieżka prowadziła przez ciemniejącą polanę – wprost do żelaznej bramy, za którą majaczyła sylwetka starej rezydencji. Nikt z okolicznych mieszkańców nie podchodził pod to miejsce po zmroku, ale Lena, Igor i Patryk nie byli zwykłymi mieszkańcami.
Zawsze ciągnęło ich do tego, czego inni się bali. Teraz, uzbrojeni w latarki, plecak z notesem i aparat fotograficzny, stanęli pod bramą, rozglądając się nerwowo. Nad domem wisiał księżyc, przecięty cieniutką chmurą – jakby ktoś zostawił na nim rysę.
– Gotowi? – szepnęła Lena, ściskając w dłoni drobny klucz znaleziony w starym kufrze jej dziadka.
– Zawsze – odparł Patryk i popchnął bramę, która ustąpiła z przeciągłym zgrzytem.
Wewnątrz ogrodu zioła i chwasty rosły ponad kolana. Uderzył ich ciężki zapach wilgoci i kurzu. Gdy podeszli do drzwi rezydencji, poczuli na plecach dreszcz – okno na piętrze rozbłysło na krótką chwilę żółtym światłem, które natychmiast zgasło.
Igor podniósł aparat.
– Widzieliście to?!
Lena milczała. Ostrożnie włożyła klucz do zamka i przekręciła. Zamek ustąpił, a drzwi otworzyły się ze skrzypnięciem. Wnętrze domu tonęło w ciemności, ale gdzieś na schodach słychać było głuche, powolne kroki…
Przyjaciele spojrzeli po sobie, wstrzymując oddech. Czy zdecydują się wejść do środka, by odkryć, kto – lub co – przebywa w rezydencji pod pękniętym księżycem?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?