Did You Know?

Rejestr Rzeczy Nieistniejących


Rejestr Rzeczy Nieistniejących
Marek pracował w czytelni starych gazet, gdzie dni pachniały kurzem, a noce cichym drapaniem papieru. Zajmował się poprawianiem map, na których miasta przemieszczały się po marginesach, jakby miały własne nogi. Pewnego wieczoru, pod spodem wyklejki, znalazł kartę katalogową z działu, którego nie było. Na szarzejącym kartoniku widniał stempel: „Rejestr Rzeczy Nieistniejących”, a obok data sprzed stu lat. Kiedy odwrócił kartę, spadła z niej przezroczysta koperta, jak kropla deszczu, której nikt nie zauważy. W kopercie leżało zaproszenie, wypisane blade, ale pewne, i podpisane okrągłym znakiem przypominającym dziurkę od klucza. „Przyjdź o północy do Oficyny Pustej Kartki, brama C”, głosił tekst, „przynieś coś, co nigdy nie istniało”. Marek wyszedł z biblioteki późno, z ołówkiem w kieszeni i dziwnym ciężarem w gardle. Podwórze Oficyny było wąskie, wilgotne i ciche, a żółte okna trzepotały jak uśpione motyle. Kot o oczach jak guzik przysiadł na murku, poruszył wąsami i zniknął między roślinami. Za bramą C ciągnął się korytarz, którego drzwi miały mosiężne tabliczki: „Szmer”, „Zachwyt”, „Do jutra”. Na końcu stało biurko, przy nim kobieta w marynarce z kieszeniami pełnymi ołówków, a na twarzy ciepły cień. „Pani Łucja, zastępuję dziś Naczelnika Wyobraźni”, powiedziała krótko, i sprawdziła kartę, którą Marek ściskał w dłoni. „Rejestr przyjmuje pod opiekę tylko tych, którzy pamiętają swoją pierwszą rzecz nieistniejącą”. „Pamiętasz?” zapytała, podając mu pióro, które lekko drżało jak liść na wodzie. Marek pamiętał coś, choć latami udawał, że nie; małą szybkę, w której odbicia przychodziły z jutrzejszego poranka. Podpisał zgodę swoim najstarszym wspomnieniem, a atrament mienił się barwą rozdeptanych kałuż po burzy. „Przed wstąpieniem do magazynu musisz umieć nazwać to, czego brakuje światu”, powiedziała Pani Łucja. Powietrze przygasło, jakby ktoś ściszył kolor, a korytarz zaczął wydłużać się krok za krokiem. Magazyn miał półki po sufit, a na każdej spoczywały przedmioty, które znały tylko cudzą tęsknotę. „Zapasowe cienie drzew”, szepnęła Łucja, „słowniki gwizdów komet, śrubki do chmur, zegary liczące śmiech zamiast minut”. Marek zatrzymał się przy szkatułce z matowego szkła, gdzie leżała plama światła, zawinięta w bibułkę jak cukierek. „To nie twoje”, ostrzegła łagodnie, „twoje czeka dalej, za drzwiami z lustra, w skarbcu Specjalnym”. Im głębiej szli, tym ciszej dudnił świat, aż Marek usłyszał w swoich myślach krótkie, stanowcze pukanie. Za drzwiami z lustra, gładkimi jak tafla stawu, czekała skrytka oznaczona jego imieniem i dziecięcym gwizdem. Na mosiężnym szyldzie wypalone było: „Lustro, które pamięta przyszłość”, a pod spodem daty, których jeszcze nie było. „Otwórz” – rozległo się bezdźwięcznie, dokładnie w chwili, gdy pomyślał, że może wrócić, zanim będzie za późno. Wyciągnął rękę, dotknął chłodnej klamki, a po drugiej stronie ktoś cicho powtórzył jego następną myśl. Klamka drgnęła, lustro zapaliło się srebrnym migotem, i coś zaczęło przechodzić na tę stronę.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 22
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.