Did You Know?

Rada Nocnych Zwierząt


Rada Nocnych Zwierząt
Letnie noce w porcie były jasne jak zbyt wielkie akwarium, choć latarnie gasły. Lena, kurierka rowerowa, kręciła powoli przez uśpione nabrzeża, słysząc własne hamulce jak świerszcze. Mewy spały na dalbach, jeże przecinały ścieżki z godnym uporem, sól pachniała smołą. Na barierce siedziała sroka z bransoletką w dziobie i patrzyła zbyt uważnie. Sroka machnęła skrzydłem, pstryknęła dziobem i upuściła zawinięty liść, związany włosem. Na liściu, blade jak świt, widać było litery ułożone z łusek ryb. 'Słyszysz nas?' brzmiało, chociaż Lena nie była pewna, czy czyta, czy słyszy. Na kablu siedziały gawrony jak nuty, a bezpański pies i rudy kot patrzyli nie mrugając. Z cienia wyszła lisica z rękawiczką w pysku i położyła ją przy jej kole. Lena kiedyś opatrzyła jerzyka, który spadł z nieba, choć nikt nie prosił. Staruszki z kamienicy mówiły, że zwierzęta pamiętają długi, ale robiły przy tym teatralne miny. Z rękawiczki wytoczył się gwizdek z kości, gładki jak rzeczny kamyk, chłodny i troszkę drżący. Na brzegu wyryto: 'Przyjdź o północy, Zajezdnia Tramwajowa, hala C. Nie przychodź sama.' Lena spojrzała na srokę, która kiwnęła głową zupełnie po ludzku, cierpliwie i poważnie. O jedenastej pięćdziesiąt osiem stała już pod halą z czerwonej cegły, z oknami jak szkielety. Wnętrze pachniało kurzem, ozonem i mokrą wełną psa, chociaż nikt nie szczekał. Po stalowych belkach sunęły ćmy, na podłodze kroczyły koty, psy i dwie czaple jak księgi. Z kanału przy kratce wynurzył się łeb foki, a na poręczy siedział kruk z blizną. 'Cisza' zakraukał, i cisza naprawdę położyła się na betonie jak miękkie futro. Ze ścieżki po torach wytoczył się odyniec, ogromny, z bokami pociętymi dawnym szkłem i czerwonymi liśćmi. Zatrzymał się, a ziemia pod Leną westchnęła, jakby pamiętała ciężkie tramwaje i śnieg. Z sufitu odwróciła głowę płomykówka, a gwizdek w jej kieszeni sam poruszył się lekko. Głos nie z pyska, lecz z żelaza szyn, zadźwięczał jej w kościach: 'Nadeszła siedmiodniówka. Potrzebujemy Posłańca z waszych.' Wszystkie spojrzenia ogrzały jej skórę jak lampy, a drzwi hali trzasnęły od wiatru. Coś metalicznego zaczęło sunąć po torach z tyłu, szepcząc rdzą i czasem. Lena ścisnęła gwizdek, kiedy spod najstarszego wagonu wysunął się cień i powiedział jej imię. Nie widziała twarzy, tylko dwie fosforyzujące plamki, jak u kota patrzącego spod stołu. 'Jeśli odejdziesz, inni wybiorą za ciebie' rozległo się teraz ze strony martwego zegara stacyjnego. Po drugiej stronie hali lisica uniosła ogon jak chorągiew, a cała menażeria zrobiła krok naprzód.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 20
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.