Did You Know?

Pusta Chwila w Wieży


Pusta Chwila w Wieży
Gdy rzeka uderzała w filary Mostu Dzwonów, całe Liszewo drżało miękko. Iga Radecka, siedemnastoletnia córka zegarmistrza, znała ten rytm lepiej niż tablice logarytmiczne. W ich warsztacie wskazówki spały pod szkłem, a pył mosiądzu pachniał jak burza. Tylko jedna rzecz nie dawała jej spokoju: katedrowy zegar przełykał każdego zmierzchu jedną minutę. Mieszkańcy nazywali ją Pustą Chwilą i żartowali, że wtedy duchy wymieniają się adresami. Niedawno Iga znalazła w starym futerale po skrzypcach list babki, datowany na noc bezgwiezdną. Papier szeleścił jak firanka, a w środku spoczywał klucz w kształcie łzy, cięższy niż powinien. 'Czas ma drzwi, których nie zobaczysz w lustrze' – pisała babka okrągłą ręką. Pod spodem widniał szkic wieży, z zaznaczonym pęknięciem w miejscu, gdzie mosiądz dotyka kamienia. Tego wieczoru niebo miało kolor rozbitej śliwki, a wiatr niósł zapach jałowca. Iga wspięła się na wieżę, niosąc klucz, latarkę i upór, który przypominał jej trzecie płuca. Mikołaj, jej przyjaciel z klasy, został przy drzwiach, licząc stopnie i mrucząc pod nosem. 'Masz pięć minut, zanim zakręcą gaz w latarniach' – ostrzegł półgłosem. Echo odpowiedziało dziwnie, jakby w środku czekały jeszcze inne gardła: 'Pięć... pięć...' Ściany, dotąd chropowate, nagle połyskiwały cienką siatką gwiazd, których nikt jeszcze nie nazwał. Iga odnalazła pęknięcie z rysunku, włókniste i chłodne, jak blizna w skale. Wsadziła klucz w szczelinę; metal zadrżał i ogrzał się, smakując w powietrzu jak ozon. Coś w mechanizmie przesunęło się lekko, jakby ktoś obrócił stronę w bardzo grubej książce. Wskazówki zegara nie ruszyły, za to pod posadzką zapulsowało ciche, uporczywe bicie. Kamienne płyty odsunęły się, odsłaniając wąskie zejście, które nie powinno istnieć w starej wieży. Strumień bladego światła rozciągnął się do jej stóp jak wstęga, a kurz zawisł w powietrzu jak zawieszone krople czasu. Iga spojrzała w dół i zamarła: korytarz prowadził nie w głąb fundamentów, lecz w stronę dzwonów, przecinając przestrzeń pod niemożliwym kątem. 'Nie schodź sama' – szepnął Mikołaj, ale jego głos brzmiał jak przytłumiony przez szkło. Na końcu korytarza, nad ciemną taflą czegoś, co przypominało wodę bez brzegu, stała postać w płaszczu z cienia. Miała jej własne oczy i trzymała w dłoniach zegarek bez wskazówek. 'Spóźniłaś się' – powiedziała bezgłośnie, a wtedy wszystkie dzwony zaczęły jednocześnie nabierać powietrza.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 27
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.