Przysięga pod świętym dębem
Na skraju starej puszczy stała wieś, do której Nina przeprowadziła się latem. Miała czternaście lat i za oknem nowe niebo, pachnące dymem. Babcia mówiła, że ten las pamięta przysięgi sprzed chrztu. W sercu puszczy rósł Święty Dąb z szramami po piorunach Peruna. Pod nim wieczorami ktoś zostawiał wstążki, gliniane paciorki i garść miodu. Ludzie mówili do niego szeptem, jak do kogoś, kto naprawdę odpowiada.
Po lekcjach Nina poszła ścieżką, która znikała między gęstymi paprociami. Szukała miejsca z opowieści, choć obiecała sobie być bardzo ostrożna. W końcu znalazła dąb, większy niż dom i ciemny od żywicy. Miał korę pociętą znakami, a wokół wisiały zeschłe dawne wianki. W trawie błyszczał amulet z wypaloną kreską, jak wąż z pętlą. Podniosła go, a wiatr szepnął coś, co brzmiało jak słowo „Oddaj”.
Wieczorem wpadł Igor, chłopak z sąsiedniej zagrody, i zmrużył oczy. – Nie chodź tam sama, bo leszy lubi, gdy dzieci zapominają drogi – mruknął. Opowiedział o Nocy Kupały, skokach przez ogień i wiankach puszczanych na wodę. – Rusałki śpiewają wtedy lepiej niż ptaki, a dąb słucha przysiąg. Nina udawała spokój, ale amulet palił ją w kieszeni jak rozżarzony guzik.
Nad rzeką pachniało wilgotną gliną i mięta leniwie dusiła komary. Dzień dogasał, kiedy Nina stanęła znów pod dębem, trzymając amulet. Chciała go odłożyć i przeprosić, zanim wrócą ludzie z ognisk. Woda szemrała, a pod prąd popłynął wianek z niebieską wstążką. Na korze zadrgały linie, jakby pociął je ktoś świeżym nożem.
– Kto tam? – zapytała, i jej głos utknął w gęstych liściach. Z ciemności wyszło chłodne światło, jak od księżyca na śniegu. Widział je tylko dąb, bo cienie uciekły spod jego korony. Ktoś bez ciężkich kroków okrążał pień, zostawiając ślady, które znikały. – Nino – usłyszała, i każde stare drzewo powtórzyło cicho jej imię. A potem na mchu zadrżała niewidzialna stopa, wianek zatrzymał się przy jej butach, a kora rozchyliła się jak drzwi.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?