Przerażający Konkurs Na Najdziwniejszy Obiad
W Liceum im. Profesora Rysia każdy dzień był wyzwaniem, ale czwartkowe przedpołudnie przyniosło coś, co zamieszało w głowach nawet największym szkolnym sceptykom – ogłoszenie o Konkursie Na Najdziwniejszy Obiad Wszechczasów. Zamiast typowego "Kto ugotuje najlepszą zupę?", dyrektorka Lewandowska postanowiła dać młodzieży pole do popisu. Warunki były proste: liczy się pomysłowość i... odwaga.
Asia, samozwańcza liderka klasy 2c, już od rana knuła plan w swoim notatniku, pełnym marginaliów i rozważań egzystencjalnych typu "czy ketchup pasuje do lodów?". Jej najlepszy przyjaciel, Szymon, od wieków szukał zastosowania dla tofu o smaku kiszonych ogórków (jego zdaniem – zupełnie niedocenianego). Do ekipy dołączyli: Ola, fanka kuchni molekularnej i eksperymentów z ciekłym azotem; Bartek, którego tata prowadził sklep z egzotycznymi przyprawami; Natka, będąca świeżo po wegańskim detoksie i ewidentnie głodna; oraz Janek i Maja – duet specjalizujący się w jedzeniu na czas. Ich grupa szybko stała się ulubieńcami szkolnych zakładów: połowa klasy twierdziła, że się skompromitują, druga połowa – że wywołają globalny trend.
W bibliotece, przekształconej na potrzeby konkursu w laboratorium smaków, grupa zasiadła przy stole pełnym dziwacznych składników. Z głośników leciały największe klasyki disco polo (nie pytajcie, czemu – ponoć miało to "inspirować kreatywność"). Rozpoczęli burzę mózgów:
– Szymon, powiedz mi, co byś zjadł na randce z kimś, kogo chcesz zaskoczyć? – zapytała Asia, przewracając oczami na widok jego tofu w kształcie serca.
– Lody czosnkowe z polewą z keczupu – wypalił Szymon, nieświadom, jak bardzo odbije się to na jego późniejszych relacjach.
– Wiecie co, zróbmy ravioli, ale farsz będzie... popcorn! – zaproponowała Ola, wyciągając tajemniczy woreczek z napisem "eksmisja dla kubków smakowych".
– A może chipsy z alg morskich i suszonych truskawek? Dodamy musztardę z mango i pieprz syczuański, żeby nikt nie czuł się bezpiecznie – dodał Bartek, zerkając na resztę z miną godną szefa kuchni-gangstera.
Gdy zaczęli gotować, atmosfera stała się jeszcze bardziej szalona. Wśród śmiechu i okrzyków pojawiały się coraz dziwniejsze koncepcje. Jajko w skorupce z żelków, makaron z kawy i mrożone klopsiki z kakao to tylko kilka z pomysłów, które – o dziwo – nie wywołały natychmiastowej ewakuacji.
Właśnie wtedy, gdy Maja wyciągnęła z lodówki słoik z nieoznaczonym płynem o lekko fioletowym odcieniu, wszyscy spojrzeli na nią z mieszanką zachwytu i przerażenia.
– Znalazłam to w piwnicy naszej szkoły. Myślicie, że to nada się do naszego dania finałowego?
Drzwi do biblioteki nagle zatrzasnęły się z hukiem, a światła zamigotały – zupełnie jakby szkoła miała coś przeciwko ich pomysłom. Przez okno wpadł przeciąg, przewracając stos kartek z przepisami na stole. W ciszy, którą przerywało tylko bulgotanie fioletowego płynu, grupa wstrzymała oddech.
Czy ich najdziwniejszy obiad stanie się czymś więcej niż tylko szkolną sensacją? Co tak naprawdę Maja przyniosła z piwnicy? I kto pierwszy odważy się tego spróbować?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?