Przeprawa przez Szmaragdowy Las
Ciemność już dawno przykryła dachy miasta, kiedy Lena i Michał przekroczyli bramę Szmaragdowego Lasu. To nie była zwyczajna noc – powietrze drżało od cichego szeptu liści, jakby drzewa prowadziły własną rozmowę ponad ich głowami. Widmo światłu towarzyszyły pochmurne gwiazdy, które odbijały się w kałużach na leśnej ścieżce. Lena, ubrana w ciepły płaszcz, ścisnęła w dłoni stary srebrny amulet, który ponoć chronił przed niebezpieczeństwami wędrówki.
Michał był mniej ostrożny. Po prostu szedł naprzód, z papierosem w zębach i narastającym podekscytowaniem pod skórą. Lubili takie wyzwania – nielegalne spacery po nieznanych terenach, granice rozsądku i wyobraźni. Ale tego wieczoru, wszystko miało być inne. Lena czuła to od pierwszego momentu, gdy ich latarka zamigotała, a wokół rozbłysły maleńkie, błękitne iskry.
Im głębiej zanurzali się w las, tym bardziej światło stawało się nienaturalne. Cienie przybierały kształty, a dźwięki stawały się coraz bardziej melodyjne, jakby ktoś grał na harfie ukrytej wśród gałęzi. Mimo że był już czerwiec, wokół unosił się ledwie wyczuwalny chłód i wilgoć. Przestali rozmawiać – zamilkli, słuchając krążącej wokół melodii. Lena wciąż miała wrażenie, że coś obserwuje ich zza wijących się korzeni i omszałych kamieni.
Nagle na swojej drodze napotkali coś, czego żadne z nich się nie spodziewało. Po lewej stronie ścieżki migotało światło, dziwnie znajome i zarazem obce. Michał rzucił porozumiewawcze spojrzenie Lenie. Bez słów zeszli ze ścieżki, brnąc przez mokrą trawę. Po chwili znaleźli się na małej polanie, gdzie rosło pojedyncze drzewo. Jego konary były skręcone i potężne, a z kory wyrastały drobne, lśniące punkty – wyglądały, jakby drzewo samo było żywe światłem.
Pod drzewem ktoś stał. Postać była wysoka, ubrana w ciemny płaszcz z szerokim kapturem. Nie można było dojrzeć twarzy, ale jej dłoń wyciągnięta była w ich stronę. Lena poczuła, jak jej amulet zaczyna wibrować. Wokół drgało powietrze, wiatr świszczał, przynosząc ze sobą zapach ozonu i czegoś jeszcze – nutę spalonych liści i kadzidła. Michał zrobił krok do przodu.
– Kim jesteś? – zapytał cicho, choć głos mu zadrżał.
Postać nie odpowiedziała. Zamiast tego uniosła powoli drugą rękę. W jej wnętrzu pojawił się pęk zielonych płomieni, które tańczyły w rytm melodii wydobywającej się z drzew.
W tej chwili czas zwolnił. Każda sekunda była jak oddzielna myśl. Lena poczuła, jak coś przyciąga ją w stronę drzewa, a jej amulet rozgrzewa się coraz bardziej. Michał stał nieruchomo, wpatrzony w płomienie. Powietrze zgęstniało od magii, a nad polaną zaczęły unosić się wirujące, barwne iskierki.
Czy wystarczy im odwagi, by podejść bliżej? Czy rozpoznają, co naprawdę dzieje się w Szmaragdowym Lesie? Wszystko zawisło w powietrzu, gdy Lena i Michał stali naprzeciw nieznanej postaci, czując, że wszystko, co znali do tej pory, właśnie się zmienia.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?