Przemiany Otwartych Drzwi
Wszystko zaczęło się w ostatni piątek września, kiedy nad miastem przetoczyła się seria burz. W szkolnych korytarzach panował ten specyficzny półmrok, a powietrze było wilgotne i lepkie po nocnym deszczu. Weronika jak zwykle przyszła trochę za wcześnie i krążyła po niemal pustej szkole, czekając, aż korytarze zapełnią się znajomymi twarzami.
Od kilku tygodni w murach szkoły coś się zmieniało, choć nikt nie mówił o tym głośno. Lampy na drugim piętrze czasem migotały, a niektóre drzwi do sal lekcyjnych zbierały dziwnie dużo pyłu, jakby ich nikt nie otwierał od lat – chociaż wszyscy wiedzieli, że powinny być w codziennym użyciu.
Tego dnia Weronika, prowadzona impulsem, weszła na trzecie piętro, gdzie rzadko zaglądała. Uchylone drzwi do starej sali plastycznej przyciągnęły jej uwagę. Przez chwilę wahała się, czy wejść – przecież już dawno z niej nie korzystano po tym, jak nauczycielka, pani Marczewska, przeszła na emeryturę.
Nagle obok niej pojawił się Krzyś, jej najlepszy przyjaciel. – Co tam jest? – zapytał szeptem, patrząc na Weronikę z iskrą ekscytacji w oczach. Zanim zdążyła odpowiedzieć, dołączył do nich Igor, wychodząc z sąsiedniej klasy. W trójkę, nie ukrywając ciekawości, przekroczyli próg sali.
Wewnątrz panował inny świat. Wysokie okna były całkiem zasłonięte kurzem, a podłoga skrzypiała przy każdym kroku. Ściana naprzeciwko drzwi była zagipsowana, ale tuż obok biblioteczki z farbami stały… drzwi, zupełnie niepasujące do reszty. Były wykonane z ciemnego drewna, gładkie i wypolerowane tak, że widać było odbicia twarzy dzieci.
– Ktoś je zamontował niedawno? – spytał Igor, dotykając chłodnej klamki. Weronika poczuła na karku dreszcz. W szkole wszyscy wiedzieli, gdzie są jakie pomieszczenia, a tych drzwi nie było na żadnej mapie.
Po krótkiej naradzie zdecydowali się je otworzyć. Za drzwiami nie było jednak kolejnej sali ani schowka. Rozciągał się tam wąski, spiralny korytarz, którego jasność pulsowała z każdym uderzeniem serca. Farbą na ścianach wymalowano fraktale i wzory, które zmieniały się przy każdym mrugnięciu oka.
Zanim ktokolwiek zdążył cokolwiek powiedzieć, za ich plecami rozległo się ciche trzaśnięcie – drzwi zatrzasnęły się z hukiem. Trójka przyjaciół stała teraz w nieznanym przejściu, a przed nimi światełko, które migotało i wydawało dźwięki przypominające głosy dzieci z klasy. Z każdą chwilą stawało się wyraźniejsze. Nie mieli pojęcia, czy i jak mogą się stąd wydostać, i kim lub czym okaże się postać, która wyłaniała się z pulsującej poświaty na końcu korytarza...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?