Przejście za Lustrem
Ala zawsze wiedziała, że z kamienicą przy ulicy Wilczej coś jest nie tak. Zniszczona elewacja, okna zabite deskami i powykręcane krzaki wskazywały, że od dawna nikt tu nie mieszkał. Jednak to właśnie tam postanowili wejść z Karolem, kiedy nudziło im się w ostatni dzień sierpnia. Wkradli się przez okno w piwnicy, śmiejąc się cicho – byli już prawie dorośli, ale ciągle kochali odrobinę ryzyka.
W środku panował chłód i ciemność, powietrze było ciężkie od kurzu i zapachu starych książek. Karol oświetlał drogę latarką, a Ala szła za nim, ściskając komórkę, na wszelki wypadek. Przechodzili przez kolejne pomieszczenia, aż trafili do sali, która wyglądała na dawną bibliotekę. Tam na ścianie, gdzie powinno być okno, wisiało ogromne, pokryte kurzem lustro w rzeźbionej ramie. Z początku wydawało się zwykłe, ale kiedy Ala podeszła bliżej, zobaczyła, że odbicie nie pokazuje jej, tylko zupełnie inne miejsce: las pełen fioletowych liści i srebrzystych ptaków.
– Karol, patrz! – Ala szeptała, jakby lustro mogło ją usłyszeć.
Karol stanął u jej boku i zamarł. W lustrze nie odbijało się nic z tego, co znajdowało się za nimi. Zamiast biblioteki widzieli szeroką leśną drogę, usianą dziwnymi, błyszczącymi kamieniami. W oddali poruszała się jakaś postać, za którą ciągnęła się świetlista wstęga.
Ala wyciągnęła dłoń i dotknęła powierzchni szkła. Jej palce zanurzyły się w lustrze jak w wodzie – nie było oporu, nie było zimna. Karol chwycił ją za rękę, a ona spojrzała na niego niepewnie.
– Chyba nie powinniśmy… – zaczął Karol, ale zanim zdążył dokończyć, lustro zamigotało i świat za nim zafalował, jakby zapraszał ich do środka. Na szczęście lub nieszczęście, w tej samej chwili usłyszeli z tyłu trzask – ktoś wszedł do kamienicy i szedł prosto w ich stronę.
Zanim zdążyli się zastanowić, co zrobić, zaczęło się dziać coś, czego nie potrafili wyjaśnić…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?