Przejście pod starą jabłonią
Ola, Igor i Patrycja nie mieli pojęcia, że zwykły piątkowy wieczór zmieni ich życie. Spotkali się jak zwykle na starych, opuszczonych działkach za miastem, gdzie od lat nikt już nie uprawiał ziemi. Ich ulubionym miejscem była jabłoń, tak stara, że jej pnie porastał srebrzysty mech, a korzenie wystawały z ziemi niby splątane węże.
– Mam pomysł – szepnęła Patrycja, z błyskiem wyzwania w oczach. – Kto się odważy wejść pod jabłoń i zobaczyć, czy legendy o zaginionych dzieciakach są prawdziwe?
– Ja się nie boję – odpowiedział Igor, chociaż Ola znała go na tyle, by wiedzieć, że wcale nie był taki pewny siebie.
Wsunęli się pod niskie gałęzie, chowając latarki pod kurtkami, żeby światło nie przyciągnęło nikogo z okolicy. Pod jabłonią ziemia była miękka i wilgotna. W pewnym miejscu, gdzie korzenie tworzyły coś na kształt bramy, wyraźnie miękła. Ola, nie mogąc się oprzeć, wcisnęła palce w ziemię i poczuła coś pod palcami – coś twardego.
– Czekajcie – powiedziała i zaczęła grzebać. Po chwili wyciągnęła niewielki, żelazny pierścień przymocowany do zakopanego, okrągłego wieka.
– To chyba właz – szepnął Igor. Pocili się ze zdenerwowania, a nocne powietrze wydawało się dziwnie ciężkie.
Patrycja odsunęła liście z wieka i razem spróbowali je podnieść. Zaskakująco łatwo ustąpiło pod ich rękami. Z wnętrza trysnęło chłodne, zielonkawe światło, oświetlając ich twarze cieniami. W głębi majaczyły stopnie prowadzące w dół, tam, gdzie nie sięgało światło ich latarek.
– Kto idzie pierwszy? – spytała Ola, czując na plecach przyśpieszony oddech Igora. Patrycja już schodziła pierwsza, nie czekając na odpowiedź. W powietrzu unosił się zapach mokrego kamienia i czegoś jeszcze – czegoś nieznanego, co przyciągało i odstraszało jednocześnie.
Schodzili powoli, jeden za drugim, aż stopnie skończyły się nagle. Przed nimi rozciągał się tunel pokryty lśniącymi żyłkami, a po jego obu stronach migotały błękitne kryształy. Zza zakrętu dochodził słaby, pulsujący dźwięk, jakby serce czegoś wielkiego biło pod ziemią.
Igor wyciągnął dłoń, żeby uspokoić Patrycję, ale ona już szła dalej, ściskając latarkę. Ola poczuła, jak pod jej butami drży podłoże. Tunel skręcał, a za zakrętem widać było światło – o wiele jaśniejsze niż wszystko, co widzieli dotychczas. Zatrzymali się tuż przed nim, nasłuchując. Coś się poruszyło po drugiej stronie, cień przemykający w blasku.
Wszyscy troje spojrzeli po sobie. Wystarczyłby jeden krok, by przejść przez portal i odkryć, dokąd prowadzi...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?