Przejście pod Srebrnym Mostem
Był ciepły, późnowiosenny wieczór, gdy Lena, Kuba i Emil zebrali się na bulwarach pod Srebrnym Mostem w Krakowie. Otulone miękkim światłem latarni stare kamienie mostu wydawały się szeptać historie tak stare, jak samo miasto. Lena, studentka biotechnologii, trzymała w dłoni niewielki, wyszczerbiony medalion z dziwnymi inskrypcjami. Znalazła go podczas spaceru po Plantach i od tego momentu nie mogła przestać o nim myśleć.
Kuba spędzał wieczory na czytaniu starych miejskich legend w cyfrowym archiwum uniwersytetu, a Emil – artysta, wyczuwał wokół mostu atmosferę, której nie potrafił opisać. Tego wieczoru połączyła ich ciekawość i ochota na miejską przygodę, bo rumor o medalionie rozszedł się po całym akademiku.
– Tu jest! – zawołała Lena, pokazując miejsce pod filarem bliżej Wisły. Kamienna płyta odcinała się od reszty jak dotyk niepasującej układanki. Odsłonili ją razem, a wtedy spod deski wystrzelił prąd chłodnego powietrza. Medalion w drżącej dłoni Leny zadrżał i rozjarzył się mlecznym blaskiem.
Pod płytą ukazało się okrągłe wgłębienie, idealnie pasujące do medalionu. Lena włożyła go do środka, a ziemia rozszczepiła się cicho. Z cienia wynurzyło się światło – delikatne, srebrzyste, a jednak przyciągające wzrok jak dotyk nieskończoności.
– Co to jest? – szepnął Emil, przełykając ślinę.
Światło zaczęło wirować, formując kształt przypominający drzwi. Z wnętrza portalu dobiegały ciche dźwięki przypominające melodię, której żadne z nich nie znało: głęboka, rozbrzmiewająca pod skórą, ale niepokojąco piękna.
Kuba ostrożnie zbliżył dłoń do wirującego portalu. Światło otuliło jego palce i – ku zdumieniu wszystkich – chłopak zniknął w mgnieniu oka, jakby został wessany przez otchłań światła. Lena i Emil spojrzeli na siebie; ich serca waliły jak szalone.
– Musimy iść za nim – wyszeptała Lena i chwyciwszy Emila za rękę, razem przekroczyli próg wirującego światła. W jednej chwili świat wokół rozpadł się na kawałki, a oni poczuli, jakby spadali przez błyszczące tunele.
Po chwili wylądowali na szczycie wysokiej, lśniącej platformy unoszącej się w powietrzu. Cała przestrzeń wokół była poprzecinana wiszącymi mostami, po których chodziły postacie o ciałach utkanych ze światła i cienia. Grawitacja zdawała się tu nie istnieć – niebo płynęło pod ich stopami, a chmury układały się w geometryczne figury.
W oddali dostrzegli Kubę, który rozmawiał z istotą przypominającą jednocześnie człowieka i roślinę. Lśniąca postać wskazała na nich i nagle cała platforma zaczęła drżeć, jakby coś ogromnego budziło się pod nią.
Lena, Emil i Kuba spojrzeli na siebie, widząc w oczach odbicie nieznanego świata, którego granice dopiero mieli odkryć...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?