Przejście pod Korytarzem
Szkoła im. Ignacego Domeyki miała długie, wciąż niedopowiedziane historie. Stare mury, pogłoski o dawnych wydarzeniach i piwniczne korytarze, o których nie wspominał żaden oficjalny plan budynku – to wszystko pobudzało wyobraźnię, szczególnie podczas długich, cichych wieczorów.
Natalia, od zawsze zauroczona architekturą i urbanistyką, znalazła kiedyś przypadkiem dziwny fragment planu szkoły w archiwum biblioteki. Był tam zarys niewielkich pomieszczeń pod aulą, połączonych wąskim przejściem – nigdy dotąd nie widzianym na rzeczywistym planie. Przez kilka tygodni szeptała o tym swoim najbliższym przyjaciołom – Karolowi, który miał zamiłowanie do historii, i Wiktorowi, nieustannie poszukującemu inspiracji do swoich opowiadań.
Pewnego jesiennego popołudnia, gdy reszta uczniów już dawno opuściła szkołę, cała trójka zdecydowała się sprawdzić, czy podziemny korytarz rzeczywiście istnieje. Ze starymi latarkami, telefonami i planem w ręku, zeszli po skrzypiących schodach prowadzących do piwnic. Powietrze było tu ciężkie, pachniało kurzem i starą farbą. Okrążyli kilka magazynów z niepotrzebnym sprzętem, aż w końcu dotarli do ślepego zaułka, gdzie za zardzewiałą szafą znajdowały się wąskie, półotwarte drzwi.
Karol pchnął je z zaskakującą łatwością. Wewnątrz było ciemno, mimo to Natalia weszła pierwsza, a za nią reszta. Przed nimi rozciągał się korytarz, oświetlony pojedynczą, ledwo tlącą się żarówką. Ciszę przerywały jedynie ich ciche kroki i odbijający się echem dźwięk kapania wody ze starych rur. Po kilku minutach marszu natrafili na kolejne drzwi, tym razem ciężkie, stalowe, z nietypowymi symbolami wyrytymi wokół zamka – geometryczne kształty układały się w coś na kształt okręgu, pełnego dziwacznych znaków, których żadne z nich nigdy wcześniej nie widziało.
Wiktor, zafascynowany, przesuwał palcami po grawerze, podczas gdy Natalia próbowała odczytać, czy symbole przypominają jej jakieś znane znaki architektoniczne. Karol zaglądał przez niewielką szczelinę pomiędzy drzwiami a futryną, ale dalej panował mrok.
– Co myślicie, że to jest? – szepnął Karol.
– Może ktoś kiedyś coś tu ukrył, może to prowadzi do jakiegoś schronu? – zasugerowała Natalia, nie spuszczając wzroku z zamka.
Wiktor pochylił się, by bliżej przyjrzeć się okręgowi z symbolami. Wtedy nagle jedno ze świateł zamigotało, a stalowe drzwi zaczęły powoli skrzypieć, jakby ktoś – albo coś – próbowało je otworzyć od drugiej strony.
Cała trójka wstrzymała oddech. Czekali w niepewności, nie wiedząc, czy zrobić krok do tyłu, czy zaryzykować i sprawdzić, co kryje się po drugiej stronie drzwi. Rozległ się cichy szum, jakby powiew wiatru, a zamknięte dotąd przejście zaczęło promieniować bladoniebieskim światłem…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?