Przejście pod Dziewiątym Drzewem
Julka, Maks i Lena znali każdy zakątek lasu za szkołą – przynajmniej tak im się wydawało. Tego popołudnia postanowili spróbować czegoś nowego: za pomocą starej mapy, znalezionej w bibliotece, chcieli odnaleźć miejsce oznaczone złotą gwiazdką. Zaintrygowani rysunkiem dziewięciu drzew ustawionych w okrąg, ruszyli na wyprawę. Słońce świeciło ostro, a powietrze pachniało mchem i sosnowymi igłami.
Po ponad godzinie wędrówki, wymieniając się żartami i analizując wyblakłe linie mapy, dotarli do czegoś, co przypominało magiczny krąg z dziecięcych opowieści. Pośrodku stał ogromny, poskręcany dąb z korzeniami sterczącymi na wszystkie strony. Lena zauważyła coś podejrzanego: pod jednym z korzeni znajdował się szeroki, płaski kamień z wyrytymi dziwnymi znakami.
— To chyba alfabet runiczny! — wyszeptał Maks, który pasjonował się starożytnymi językami. Lena przyklękła i zaczęła delikatnie odgarniać mech. Kiedy wszyscy dotknęli kamienia naraz, ziemia zadrżała, a powietrze wokół nich zgęstniało jak przed burzą. Z wnętrza pnia dobiegł głuchy pomruk, a wśród korzeni rozżarzyły się purpurowe linie, układające się w spiralę.
Julka wyciągnęła rękę do środka wirowania światła. Poczuła nagłe, nieznane ciepło i lekkie szarpnięcie, jakby ktoś próbował ją wciągnąć. Zanim zdążyli się zastanowić, cała trójka runęła w dół – nie w ciemność, lecz w kalejdoskop jaskrawych barw.
Lądowali ciężko, podnosząc się ostrożnie na obce, miękkie podłoże. Nad nimi rozciągało się niebo w kolorach fioletu i zieleni, a wokół rosły drzewa o srebrnych liściach. Las wydawał się dziwnie cichy. W oddali coś się poruszyło – wysoka postać o twarzy ukrytej pod maską z drewna.
— Czy to… ktoś nas zobaczył? — szepnęła Lena, zaciskając dłonie na ramieniu Julki.
Maska powoli się zbliżała, a pod nogami bohaterów ziemia zaczęła pulsować światłem. W tej właśnie chwili pojawił się kolejny dźwięk, jakby miliony szeptów próbowały ostrzec ich przed czymś niezwykłym...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?