Przejście pod Dworcową Bramą
Krzysiek szedł ciemną ulicą, mijając opustoszałe kamienice i ślady dawnego życia. Miasto o tej porze wydawało się zupełnie inne – słychać było tylko jego własne kroki i szelest liści niesionych wiatrem. Zawsze lubił nocne spacery, pozwalały mu uciec od codziennych problemów, od zgiełku i natłoku wiadomości w telefonie. Tamtej nocy jednak miało wydarzyć się coś, co na długo wypchnie z jego głowy wszystkie zwyczajne myśli.
Gdy mijał stary dworzec kolejowy, zobaczył dziwny blask wydobywający się spod łukowej bramy, przez którą dawniej przejeżdżały pociągi towarowe. Chociaż wiedział, że okolica nie jest bezpieczna, ciekawość była silniejsza od rozsądku. Podszedł bliżej, a światło zaczęło pulsować, jakby zapraszało go do środka.
Za bramą nie było już znajomego placu. Zamiast tego, Krzysiek zobaczył rozległą przestrzeń pełną nierealnych kolorów – purpurowe trawy, szkliste drzewa i wysokie konstrukcje przypominające zamki zbudowane z cieni. Tam, gdzie wcześniej kończyło się miasto, teraz wznosiła się kręta droga prowadząca w głąb nieznanego pejzażu.
Przez chwilę wahał się na progu innego świata, kiedy nagle obok bramy pojawiła się postać. Miała na sobie długi płaszcz, a jej twarz zasłaniał kaptur. Z jej ramienia zwisało coś, co wyglądało jak stary zegar kieszonkowy, lecz wskazówki poruszały się w odwrotną stronę. Postać skinęła głową i wyciągnęła rękę w stronę Krzyśka.
W tym momencie z wnętrza portalu dobiegł głuchy huk, powietrze się zatrzęsło, a z purpurowej trawy zaczęły wyłaniać się sylwetki kolejnych nieznanych istot. Krzysiek poczuł, jak ziemia pod jego stopami zaczyna drżeć. Musiał podjąć decyzję, zanim portal się zamknie – wrócić do swojej rzeczywistości, czy podążyć w nieznane za zagadkową postacią…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?