Przejście pod Biblioteką
Wszystko zaczęło się w szary, deszczowy czwartek, gdy Szymon, Lena i Kuba zostali po lekcjach w miejskiej bibliotece, żeby dokończyć projekt z historii. Biblioteka, wybudowana jeszcze w XIX wieku, była miejscem pełnym skrzypiących podłóg, zapachu starych woluminów i legend, które starsi mieszkańcy miasta lubili opowiadać o zmroku.
Gdy zegar wybił siedemnastą, Lena podniosła się od stołu i leniwie przeciągnęła. "Skończmy już, zanim pan Zaleski nas wyrzuci," mruknęła, pakując książki do plecaka. Kuba spojrzał przez okno na rozlewające się po chodniku kałuże. "Nie chce mi się iść w tym deszczu," westchnął.
Szymon jednak, zamiast zbierać rzeczy, wpatrywał się w starą mapę miasta, którą znaleźli przypadkiem w jednym z tomów. Coś go zaintrygowało. "Patrzcie na to," powiedział, wskazując niewyraźne linie pod biblioteką. "Wygląda jak jakiś korytarz albo komnata."
Lena uznała to za kolejny dowód obsesji Szymona na punkcie tajemnic i starych budynków, ale ciekawość zwyciężyła. Chwilę później cała trójka szła już za Szymonem, który prowadził ich spiralnymi schodami w dół, do rzadko uczęszczanych podziemi. Było tam ciemno, wilgotno i aż gęsto od ciszy. Kuba odpalił latarkę w telefonie. Po chwili dotarli do starej, żelaznej kraty, za którą niewyraźnie majaczył korytarz. Ku ich zdumieniu, zamek w drzwiach z łatwością ustąpił, a drzwi skrzypiąc otwarły się na oścież.
Przed nimi rozciągał się wąski tunel wykuty w kamieniu. Na ścianach widniały tajemnicze symbole i inskrypcje, których sensu nie potrafili odczytać. Po kilkunastu metrach korytarz zakończył się niewielką, owalną komnatą, w której panował przeszywający chłód, choć powietrze było nieruchome. Pośrodku sali znajdowało się coś, co przypominało ogromne lustro, oprawione w zmatowiałe srebro, z powierzchnią nie odbijającą niczego poza głęboką ciemnością.
Szymon zrobił krok do przodu. "To musi być… portal", wyszeptał zafascynowany. Lena nerwowo zerknęła na telefon – brak zasięgu. Kuba ostrożnie dotknął ramy lustra; poczuł, jak coś przyciąga jego dłoń, chociaż siłą woli ją cofnął. W tym momencie z mroku lustra dobiegł ich dziwny, cichy śmiech. Komnata zaczęła delikatnie drgać, a symbole na ścianach rozbłysły bladoniebieskim światłem.
Nagle powietrze zawirowało, ogarniając ich chłodem i wciągając coraz bliżej do powierzchni portalu. Lena krzyknęła, próbując chwycić Kubę za rękę, ale już dawno stracili poczucie, gdzie kończy się rzeczywistość, a gdzie zaczyna coś zupełnie innego. Wszystko dookoła zmieniło się w wirujący mrok, a echo dawnych głosów przebijało się przez świst powietrza…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?