Przebudzenie na Siódmym Orbitalu
Lena otworzyła oczy, oślepiona ostrym światłem paneli monitorujących. Przez chwilę nie była pewna, gdzie się znajduje, ale znajomy zapach metalicznego powietrza i miękkie brzęczenie systemów przypomniały jej, że jest na Siódmym Orbitalu. Poprzedniego wieczoru świętowali z Maxem zakończenie modułu szkoleniowego – coś w rodzaju przyszłościowej matury dla przyszłych mieszkańców Marsa. Teraz jednak, ku jej zdziwieniu, w kapsule pobudkowej nie widziała nikogo poza Maxem, który właśnie próbował odpiąć się z pasów zabezpieczających.
— Hej, Lena, wiesz co się dzieje? — zapytał, z trudem otwierając powieki. Jego głos odbijał się dziwnie pusto w białych ścianach. Przez przezroczystą szybę nie było widać innych członków załogi.
Lena sięgnęła do konsoli przy ścianie. Ku jej przerażeniu, większość systemów była offline – łączność, wentylacja, nawet automatyczny opiekun AI zamilkł. Gdzie są wszyscy? Przecież na stacji powinno być przynajmniej czterdziestu ludzi. Zamiast znajomych dźwięków, słyszała tylko stłumione tykanie własnego zegarka.
Max szybko się otrząsnął i podszedł do komputera lokalnego. Wprowadził swój kod, ale zamiast ekranu powitalnego pojawił się nieznany komunikat: "DOSTĘP OGRANICZONY. PRIORYTET: ALFA. PROTOKÓŁ 47."
— Nigdy wcześniej tego nie widziałem — szepnął Max. — Myślisz, że to ćwiczenia? Jakaś symulacja?
Lena pokręciła głową. — Systemy awaryjne się nie wyłączają na symulacjach. Ktoś musiałby je celowo zhakować.
Wtedy usłyszeli z oddali metaliczne stukanie. Ktoś – lub coś – zbliżało się do ich sekcji. Sygnały na wyświetlaczu zamigotały, a drzwi do korytarza zaczęły się powoli otwierać…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?