Przebudzenie na Krążowniku Aurora
Lampka sygnalizacyjna zamigotała na pulpicie zarządzania mostkiem, rozpinając pajęczynę świateł po całym wnętrzu statku Aurora. Kapitan Lira otworzyła oczy i przez chwilę nie była pewna, czy już się obudziła, czy to wciąż fragment jej snu przesyconego gwiazdami. Cichy szmer systemów podtrzymywania życia świadczył jednak o tym, że powrót do rzeczywistości był nieodwołalny.
Statek międzygwiezdny Aurora dryfował w chłodnej pustce daleko poza obrzeżami znanej galaktyki. Z hibernacyjnych kapsuł gramolili się kolejni członkowie załogi: rozczochrany technik Milo, zawsze opanowana astrobiolożka Kaia i młody operator systemów zabezpieczeń, Jannik. Wszyscy przez kilka minut krążyli po pokładzie półprzytomni, popijając gorzki napój na przebudzenie, zanim dotarło do nich, gdzie są i dlaczego właśnie teraz zbudził ich centralny komputer.
Na panoramicznym widoku w głównym salonie rozpościerał się nieznany fragment kosmosu. Było tu ciemniej niż w pobliżu jakiejkolwiek gwiazdy; światło tysięcy odległych słońc wydawało się ledwie cieniem na czarnym tle. Najbardziej przykuwały uwagę pulsujące, nieregularne rozbłyski – jakby ktoś za cienką kotarą pustki bawił się latarką, próbując przekazać wiadomość. Komputer pokładowy wyświetlił komunikat:
"Dotarliśmy na współrzędne docelowe. Nasze sensory wykrywają nieznane sygnały energetyczne. Zalecane: ostrożne podejście."
Kapitan Lira położyła dłoń na panelu i spojrzała na resztę, próbując ukryć narastające podekscytowanie. Misja, do której przygotowywali się latami, właśnie się zaczynała. Ich zadaniem było zbadanie nowego układu planetarnego oddalonego o tysiące lat świetlnych od Ziemi, gdzie według starych transmisji radiowych mogło znajdować się coś, czego jeszcze nie widzieli. Nie wiedzieli jednak, że przywitają ich takie anomalie.
— Kaia, jakie są odczyty? — zapytała, nie spuszczając wzroku z panoramicznego okna.
Kaia już przeglądała dane. — Fale energii są nietypowe. Nie przypominają żadnego znanego zjawiska astronomicznego. Ich źródło znajduje się dokładnie w centrum układu... Ale coś mi tu nie pasuje.
Milo, zawsze ciekawski, wysłał w tamtym kierunku drona zwiadowczego. Na monitorach pojawił się ciemny glob, spowity migotliwą aurą. Coś w jego obrębie delikatnie falowało, jakby planeta żyła własnym życiem.
Nagle wszystkie ekrany zgasły na kilka sekund. W tym czasie cały statek ogarnęła idealna cisza – nawet komputer pokładowy zamilkł. Gdy zasilanie wróciło, na jednym z ekranów pojawił się niezidentyfikowany symbol: geometryczna spirala wijąca się do środka, a wokół niej, jak roje świetlików, krążyły pulsujące punkty.
Załoga wstrzymała oddech. Po raz pierwszy poczuli, że choć byli przygotowani na wszystko, czegoś takiego się nie spodziewali.
— Otrzymujemy sygnał... — wyszeptał Jannik. — Ale to nie jest nic, co poznaliśmy. Wygląda, jakby... ktoś próbował się z nami skontaktować.
W tym momencie Aurora zaczęła z wolna obracać się w kierunku nieznanego globu. Drzwi do sekcji komunikacyjnej rozsunęły się ze zgrzytem. Z wnętrza pomieszczenia dobiegł złowieszczy dźwięk, jakby echo odległego bicia serca.
Kapitan Lira popatrzyła na załogę:
— Idziemy sprawdzić, z czym mamy do czynienia.
Załoga, z zapartym tchem, podążyła za Lirą ku źródłu dźwięku, nie mając pojęcia, co czeka ich za drzwiami komunikacyjnymi...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?