Przebudzenie Feniksa
Noc była wyjątkowo cicha, kiedy Leon wracał ostatnim autobusem do domu. Miał wrażenie, że duchy tej części miasta czuwają, by żaden dźwięk nie zmącił ich snu. Z przystanku na jego osiedle prowadziła wąska, słabo oświetlona ścieżka, ale chłopak był już do niej przyzwyczajony. Jednak tej nocy nie szedł sam. Czuł na karku niepokojący chłód, jakby ktoś szedł krok za nim, choć każdy jego obrót ujawniał jedynie pustą, mglistą przestrzeń.
Następnego ranka szkoła huczała od plotek. Milena z klasy Leona zniknęła bez śladu. Jej przyjaciółki płakały w łazience. Uczniowie szeptali coś o dziwnych sygnałach wysyłanych z jej telefonu o trzeciej w nocy, a dyrektor zarządził alarm. Leon, choć nie był z Mileną blisko, poczuł, że musi coś zrobić. Od kilku miesięcy zresztą czuł się... inny. Jakby pod jego skórą pulsowało coś niezwykłego, co pojawiało się, gdy tylko był zestresowany lub wściekły.
Po lekcjach, kiedy szkoła opustoszała, Leon usiadł w sali biologicznej, gdzie ostatni raz widziano Milenę. Przymknął oczy, próbując skupić się na tym uczuciu, które nie dawało mu spokoju – iskrze, która czasem przemykała pod powiekami. Nagle wszystko wokół niego zatonęło w dziwnym, pomarańczowym blasku. Zmysły wyostrzyły się jak nigdy wcześniej – słyszał rozmowy nauczycieli kilka sal dalej, czuł zapach kredy i starej farby, widział jak kurz tańczy w powietrzu.
Ale najbardziej poruszyło go to, co zobaczył, gdy spojrzał na pulpit nauczyciela: ślady, które jarzyły się niewidzialnym dla innych światłem, prowadziły do tajemniczego schowka pod podłogą. Leon zbliżył się do niego, słysząc jak własne serce bije coraz szybciej. Kiedy położył dłoń na klapce, poczuł, że coś pod spodem się porusza. I wtedy usłyszał głos dobiegający z ciemności: "Leon, wiedziałam, że przyjdziesz..."
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?