Did You Know?

Próg nad zimnym jeziorem


Próg nad zimnym jeziorem
Na przełomie jesieni i zimy jezioro Łyskie nie przypominało lustra, tylko oddech. Lena, początkująca kartografka, rysowała brzeg twardym ołówkiem kartograficznym, odliczając kroki między kępami sitowia. W kieszeni czuła ciężar mosiężnego kompasu po matce, stukającego z nerwową regularnością. Towarzyszył jej młodszy brat, Tomasz, zawsze za szybki w nogach i słowach. Wyszli z chaty po babci, by sprawdzić dziwne światła widywane nad wodą. Miejscowi mówili na nie próg, jakby jezioro miało własne drzwi. Znaleźli kamienny łuk na cyplu, w połowie zagrzebany w przemarzniętym piasku. Nie był z ruin, które znała z map, lecz gładki i niezużyty, jak świeżo ustawiony. Na wewnętrznej krawędzi kłuły wzrok znaki przypominające linie poziomic, lecz falujące. Stara mapa babci miała w tym miejscu ołówkowe kółko i literę P, którą lekceważyła. Kompas drgnął i wskazówka zakręciła się, jakby szukała północy w innym kierunku. – To rama, nie brama – powiedział Tomasz, kucając przy łuku z lupą kolekcjonera. – Ramy wieszają obraz, a my potrzebujemy obrazu, który przyjdzie tu sam. Lena przyłożyła do kamienia rogowy kątomierz i policzyła kąty, choć nie miało to sensu. Powietrze wewnątrz łuku gęstniało, jakby chciało stać się wodą, ale o zapachu żywicy i ciepłego kurzu. Wsunęli przez pustkę żerdź; wróciła sucha, osypana czerwonym pyłem jak z innego lata. Pierwszy dźwięk zabrzmiał jak dzwon pod wodą, a linie na mapie rozświetliły się mlecznym połyskiem. Na drugiej stronie nie ujrzeli odbicia, tylko drogę z czarnego szkła biegnącą pośród jałowców, pod niebem z trzema bledszymi księżycami. Daleko majaczyło miasto, zawieszone na linach jak instrument, który ktoś odłożył w pośpiechu. Na murze migotał sztandar z symbolem trzech piór i krzyża w wieńcu, identycznym jak ten z babcinej skrzyni. – To niemożliwe – wyszeptała Lena, czując, jak kompas parzy skórę przez materiał kurtki. Wiatr z innego miejsca uderzył w twarz, a łuk zamigotał pasami światła jak oddechy wielkiego zwierzęcia. Tomasz, przypinając linę do pasa, rzucił: – Tylko spojrzę na krawędź. Zanim odpowiedziała, pociągnęło go miękko, lecz niepowstrzymanie, jakby ktoś grzecznie zapraszał z wnętrza. Lina naciągnęła się jak struna, zaskrzypiała o kamień, a w dłoniach Leny pojawiły się białe pręgi. Notatnik Tomasza wypadł z kieszeni i rozwarł się na szkicu tego samego sztandaru, datowanym trzy dni wcześniej. – Wiedziałeś – syknęła, czując, że próg liczy uderzenia, jak metronom przed skokiem. Z pustki dobiegł ich głos, zniekształcony i bliski, choć dochodził z dalekiego wnętrza. – Lena, nie... – urwało się, a potem wróciło jaśniejsze: – Albo wejdź teraz. Czerwony pył opadał na śnieg i rozpuszczał się w parę, rysując na chwilę kształt dłoni, która dotykała wody. Kompas przestał tykać, wskazówka zawisła w pół drogi, wycelowana dokładnie w jego środek. Lena zrobiła pół kroku, czując pod stopą drżenie, kiedy po drugiej stronie coś zaczęło schodzić z czarnej drogi prosto ku łukowi.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 18
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.