Did You Know?

Pożeracz Echa


Pożeracz Echa
Gdy Ala wysiadła na najmniejszej stacji w dolinie, chłodna mgła pachniała rozmarynem. Z torów zbiegały w dół jasne szyny, a za nimi ścieżka z czarnych kamyków. Na jej końcu stał dom, który babcia zawsze uparcie nazywała Pożeraczem Echa. Każde wołanie w środku podobno znikało, jakby ściany piły sylaby powoli i bez końca. Ala miała w kieszeni klucz z zieloną wstążką i list z trzema zaklęciami. Dwie wrony na linie telegraficznej patrzyły na nią równie uważnie jak konduktor. List pachniał jałowcem i kurzem, a pismo babci było twardsze niż zwykle. Nie wołaj swojego imienia w domu, nie otwieraj skrzyni przed nowiem, nie gaś światła w sieni. Na marginesie widniało krótkie zdanie: Jeśli strumień zamilknie, nakarm dom pieśnią nocną. Ala obiecała sobie, że nie będzie się bała starych słów, choć brzmiały obco. Wstążka na kluczu miała wzór liści, który przesuwał się jak cienie w wodzie. W sieni czekał mosiężny dzwon bez języka, zawieszony wysoko nad wiązanym dywanem. Pod nim stała miska z wodą, w której pływały trzy świetliki, zamrożone jak gwiazdy. W salonie zastała okna zasłonięte grubym papierem, a na stole zegar bez wskazówek. Tylko kuchnia była żywa, szemrała miedzianymi garnkami i pachniała lekko spalonym miodem. Nad kominkiem wisiał portret babci, ale zamiast oczu malarz zostawił białe miejsca. Za domem biegł strumień, który zawsze szeptał, lecz teraz nie wydał żadnego dźwięku. Cisza miała ciężar piasku, wciskała się w uszy i tłumiła każdy krok. Ala otworzyła list jeszcze raz, szukając dopowiedzenia, lecz znajdowała jedynie plamę atramentu. Gdy noc wpełzła do środka, zgasło światło w sieni, chociaż żarówka była nowa. Dzwon bez języka zabrzęczał cicho, jakby ktoś poruszył powietrze wewnątrz jego gardła. Z mosiądzu wysunął się nocny motyl, trzepocząc skrzydłami jak papierowe, ostre i nowe. Przypomniała sobie ostatnie zdanie i zaśpiewała cicho, bez słów, melodię z dzieciństwa. Dźwięk rozpłynął się po ścianach, spłynął schodami, aż poczuła, że dom oddycha ciężej. Echo nie wróciło, lecz stojący na stole zegar zaczął tykać, wcale bez wskazówek. Wtedy dostrzegła maleńkie drzwiczki w podstopniu schodów, w sam raz dla zielonego klucza. Przekręciła go ostrożnie i ze środka powiało wilgocią, jak z jaskini nad rzeką. Ktoś z wnętrza szepnął jej wprost do ucha, bardzo wyraźnie, jej pełne imię. Ala znieruchomiała, bo nie zdążyła ugryźć się w język, gdy głos powiedział: — Alino, nie odwracaj się.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 25
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.