Pokaz Cieni w Cyrku Feniks
Tego lata Cyrk Feniks rozbił namioty przy starym porcie, między magazynami i żurawiami. Pachniało smołą, mokrym sznurem i watą cukrową z pierwszych, nieśmiałych stoisk. Widziałam, jak ekwilibryści noszą słupy, a klaun szkicuje plan areny. Na szczycie największego masztu skrzypiała flaga, obiecując dziś coś rzadkiego.
Mam czternaście lat i nazywam się Lena, a port to mój plac. Tata pracuje przy łodziach, więc znam każdy skrót i bezpieczne przejścia. Napisałam do dyrektorki cyrku, pani Mirabel, prosząc o pomoc przy próbach. Odpisała szybko: „Możesz nosić rekwizyty i uczyć się od techników”. Tego samego dnia poznałam Iva, młodego akrobatę, który nie znosi ciszy.
Krążyła plotka, że Feniks wraca z numerem zakazanym, zwanym Pokazem Cieni. Podobno widzowie widzą tam własne odbicia, które potrafią zrobić krok naprzód. Gdy pomagałam przy linach, znalazłam w skrzyni czarny bilet z napisem. „Kiedy światła zgasną, trzymaj się rytmu serca” – litery drżały jak na wodzie. Ivo spojrzał na mnie poważnie i wsunął bilet z powrotem. Szepnął tylko: „Nie noś go przy sercu, jeśli boisz się echa”.
Wieczorem pierwszy dzwonek zadźwięczał, a namiot pociemniał jak niebo przed burzą. Pani Mirabel ścisnęła mi ramię i podała srebrny, ciężki gwizdek. „Gdy stuknę trzy razy, podnosisz kurtynę boczną i stajesz przy lustrze”. Publiczność zajęła miejsca, a bębny wystukały rytm, który znałam z biletu. Kiedy światła przygasły, zobaczyłam, że kurtyna jest cięższa, niż wygląda. Za nią stało wysokie lustro, a w nim ktoś poruszył się pierwszy. To nie byłam ja, choć podniosłam rękę, sprawdzając, czy odbicie słucha. Zamiast mnie uniosła się dłoń w rękawiczce, wskazując pustą, ciemną rampę. Bębny ucichły, gwizdek zamarł, a pani Mirabel nie dawała sygnału. I wtedy lustro zaparowało od środka, rysując literę, która układała moje imię.
Za plecami trzasnęły spinacze, jakby ktoś przechodził między zasłonami bez cienia. Ivo wysunął głowę zza skrzyni i pokazał mi kciuk w dół. Z luster sypnął chłód, a na arenę wpłynęła cisza, gęsta jak dym. Unosiłam już kurtynę, gdy moje odbicie wyszeptało słowo, którego tu nie znał nikt.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?