Podziemne światła pod starym miastem
Gdyby ktoś dwa tygodnie temu powiedział Jagodzie, że pewnej bezsennej nocy stanie się kimś w rodzaju miejskiego odkrywcy, roześmiałaby się w głos. Nie czuła się osobą od niezwykłych przygód. Wolała czytać książki, układać puzzle lub włóczyć się z Szymonem i Anką po starym rynku w ich rodzinnym Szklanym Mieście. Ale właśnie tu wszystko się zaczęło.
Był początek września, a powietrze wciąż pachniało latem. Uliczki miasta z kamienicami pamiętającymi czasy pradziadków skrywały wąskie przejścia i tajemnicze zaułki. Właśnie w jednym z nich Jagoda, Szymon i Anka spotkali się tego sobotniego popołudnia. Anka miała ze sobą latarkę — „na wypadek, gdybyśmy chcieli zejść niżej”, żartowała, pokazując wejście do podziemnych tuneli, które podobno rozciągały się pod całym rynkiem. Każde dziecko w mieście słyszało o tych korytarzach, ale niewielu miało odwagę je naprawdę zwiedzić.
„Ej, serio wejdziemy?” Szymon zerkał z niepewnością na zardzewiałą kratę, za którą zaczynały się schody w dół. Jagoda przygryzła wargę. Choć nie była pewna, czy to dobry pomysł, serce biło jej szybciej z ekscytacji. „Tylko na chwilę, zobaczmy, co tam jest.”
Zeszli jeden za drugim, światło latarki tańczyło na cegłach. Tunele były wilgotne i chłodne, a echa kroków odbijały się od ścian. Pod stopami skrzypiały resztki starych drewnianych belek. W powietrzu unosił się zapach ziemi i czegoś jeszcze, czego żadne z nich nie potrafiło nazwać.
Nagle daleko przed nimi zamigotało blade światło. Zatrzymali się, patrząc na siebie z niedowierzaniem. „Ktoś tam jest?” — szepnął Szymon. Ale zamiast odpowiedzi wszyscy usłyszeli… śmiech. Cichy, niepokojący, jakby rozlegający się z kilku miejsc naraz.
Anka ścisnęła latarkę mocniej. „Idziemy?”
Zrobili kilka kroków naprzód. Z każdym metrem tunel wydawał się coraz bardziej niecodzienny: na ścianach pojawiały się stare napisy i dziwne, geometryczne rysunki, których nie widzieli wcześniej. Kiedy dotarli do zakrętu, nagle tuż obok ich stóp rozbłysło światło. To była jakaś mała lampka, której wcześniej nie zauważyli. Spojrzenia przyjaciół spotkały się w ciszy.
„To nie jest zwykła żarówka…” — zauważyła Jagoda, pochylając się nad migoczącym światłem. Obok lampki znajdowały się trzy metalowe klucze, każdy o innym kształcie, oraz mały notesik z zapiskami w zupełnie obcym języku.
W tym momencie z dalszej części tunelu znów dobiegł ich śmiech, tym razem wyraźniejszy — i o wiele bliższy niż poprzednio.
Przyjaciele zrozumieli, że nie są sami. Zastanawiali się przez chwilę, czy zawrócić…
Ale wtedy —
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?