Podziemne Miasto Zębopolis
Kiedy Nikodem, Patrycja i Dawid zdecydowali się pójść na wagary, żadne z nich nie przypuszczało, że ta zwykła ucieczka od lekcji zmieni się w przygodę życia. Siedząc na schodach za salą gimnastyczną, Dawid bezmyślnie dłubał patykiem w pęknięciu betonowej posadzki, aż nagle ułamał się spory kawałek.
— Ej, zobaczcie! — zawołał, nachylając się nad powstałą dziurą.
Wszyscy troje usłyszeli stłumiony szum, jakby ktoś odkurzał, tylko dziesięć pięter po ziemią. Nikodem przechylił się bardziej i rzucił do środka monetę. Zamiast głuchego stuknięcia dobiegł ich cichy chrzęst, a potem... cichy dźwięk szczotkowania.
— Dziwne... — Patrycja zmarszczyła brwi, — To nie jest zwykłe piwniczne pomieszczenie.
Nie trzeba było ich długo namawiać. Nikodem wyciągnął telefon i włączył latarkę. Przesunęli kotarę z pnączy bluszczu i teraz wyraźnie zobaczyli, że w miejscu posadzki jest wejście do czegoś na kształt tunelu. Był on zbudowany z... szkliście białych "cegieł" i połyskiwał światłem odbitym od ich telefonów.
Podążając tunelem, nie mogli oprzeć się wrażeniu, że ściany pachną świeżą miętą. W oddali majaczyły kolorowe światła. Gdy dotarli na koniec korytarza, ujrzeli pędzącą ulicę podziemnego miasta, w której zamiast samochodów jeździły... szczoteczki elektryczne.
— Czy my śnimy? — szepnęła Patrycja. Dawid jednak nie czekał na odpowiedź i podszedł do najbliższego kiosku, w którym siedział dziwny jegomość przypominający tubkę pasty do zębów.
— Witajcie w Zębopolis! — Tubkowaty sprzedawca uśmiechnął się szeroko. — Lada chwila zaczynamy Turniej Czystych Dziąseł. Jeśli przyszliście, by uratować Miasto przed plagą Kamiennych Szczęk, musicie zdobyć szczotkową odznakę!
Od ulicy dobiegały donośne okrzyki i dźwięk syren. W powietrzu czuć było podniecenie i lekką nutę zagrożenia. Wszędzie wokół przemykali mieszkańcy miasta: żele, nici dentystyczne, płyny do płukania jamy ustnej i... jedna, bardzo wrogo wyglądająca, czarna szczoteczka.
— Chodźcie za mną — powiedziała nagle dziwna, srebrzysta nić, która owinęła się wokół ich rąk. — Musicie działać szybko. Kamienne Szczęki już wiedzą, że tu jesteście. Wkrótce spotkacie ich na własnej drodze.
Nikodem spojrzał z niepokojem na Patrycję i Dawida. Nie było już odwrotu. Zębopolis czekało na bohaterów.
Właśnie wtedy, w oddali rozległ się złowieszczy grzmot i przez główny plac przetoczyła się fala szarego pyłu, kształtująca się w sylwetki Kamiennych Szczęk...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?