Pod skórką rzeczywistości
Julka mieszkała na piątym piętrze kamienicy z widokiem na stare miasto. Wieczorami siadała w oknie i gapiła się, jak pod latarniami ludzie zmieniają się w cienie, a kamienne lwy ożywają w żółtym świetle. Kiedyś była dzieckiem i wierzyła w magię, teraz miała 22 lata, studiowała filozofię i coraz częściej łapała się na tym, że wcale z tej wiary nie wyrosła.
To był zwyczajny wieczór. Julka wróciła z zajęć przemoczona do suchej nitki — czerwcowy deszcz lunął nagle, kompletnie zaskakując nawet ulicznych grajków. W kuchni czekała na nią Misza, współlokatorka, zapalona astronomka. Parzyły herbatę i rozmawiały o tym, co jest prawdziwe. "A gdyby tak rzeczywistość miała drugą warstwę?", zapytała nagle Misza, nalewając wrzątku do kubków.
Julka śmiała się wtedy, ale tej nocy, kiedy leżała z książką nad głową, coś ją zaniepokoiło. Na parapecie pojawił się cień, niby od drzewa, ale... gałęzie poruszały się w rytm, jakiego nigdy wcześniej nie widziała. Ze starej szafy dochodził zapach mokrej ziemi i czegoś słodkiego, jakby ktoś właśnie przyniósł do mieszkania świeżo przekopaną truskawkę.
Następnego dnia szła na uczelnię przez plac Mariacki. Słońce grało w oknach kamienic, ulica lśniła po deszczu. Wtedy zauważyła, że przy fontannie siedzi starszy mężczyzna, którego nigdy wcześniej tu nie widziała. Przy jego stopach przysiadł ogromny czarny kot o ludzkim spojrzeniu. Gdy Julka ich minęła, mężczyzna spojrzał prosto na nią i szepnął cicho: "Pod skórką rzeczywistości kryje się to, czego nie śniłaś, Julko." A potem wsunął pod jej ramię coś, co wyglądało jak bilet tramwajowy, ale był na nim wyryty tylko jeden wyraz: "PRZEKROCZ".
Julka nie wiedziała, czy to sen, czy jawą. Stała na środku placu, w dłoni ściskała dziwny bilet, a czarny kot patrzył jej prosto w oczy. Za jej plecami rozległ się dźwięk nadjeżdżającego tramwaju numer 0, który podobno nie kursował od lat...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?