Piątek Trzynastego w Szkolnej Stołówce
Szkolna stołówka zawsze była miejscem nieco podejrzanym, ale od kiedy pani Helena zaczęła gotować zupy z nazwami dłuższymi niż lista obecności w klasie, sytuacja mocno się pogorszyła. Był piątek trzynastego, a na tablicy menu widniało: „Zupa niespodzianka z nutą egzotyki, kotlety Marzeń oraz specjalny słoik pani Heleny”. To ostatnie brzmiało wyjątkowo groźnie.
– Kto normalny nazywa obiad 'Specjalnym Słoikiem'? – fuknął Olek, stając w kolejce z przyjaciółmi – Zuzą i Kubą.
Zuza spojrzała podejrzliwie na kuchnię. – Moja babcia trzyma w słoikach tylko ogórki lub... no, inne podejrzane rzeczy. Ale specjalny?
Kuba już wyciągał telefon, gotowy filmować, gdyby coś eksplodowało, bo przecież viral sam się nie zrobi.
Stołówka kipiała od szeptów. Wszyscy wymieniali porozumiewawcze spojrzenia, widząc, jak pani Helena z miną szefa tajnej agencji wyciąga słoik zza kasy.
– Ej, zobaczcie! – szepnął Kuba. – Ten słoik... rusza się!
Olek aż przysiadł. – Przysięgam, jeśli zaraz z tego słoika wyskoczy zmutowany ogórek, dożywotnio przechodzę na kanapki.
Nagle, zamiast pani Heleny, za ladą pojawił się nowy kucharz, pan Wiesiek – legenda szkolnych żartów i memów. Wszyscy zamarli. Wiesiek skinął głową konspiracyjnie.
– Dzieciaki! – powiedział szeptem. – Dzisiaj na deser... niespodzianka! Ale przyda się wasza pomoc. Kto odważy się spróbować?
Spojrzenia trójki się spotkały. Zuza odważnie sięgnęła po słoik, Olek trzymał ją za kaptur, a Kuba już nagrywał relację. Słoik zaszurał, po stołówce przeszedł szmer, a wieczko zaczęło się powoli odkręcać...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?