Did You Know?

Peron jutra


Peron jutra
W Muzeum Kolejnictwa pachniało kurzem, smarem i historią, która nigdy nie zasypia. Mikołaj, siedemnastoletni wolontariusz, potrafił poruszać się tu prawie po ciemku od dziecka. Tego wieczoru przyniósł latarkę, zeszyt i uparte przekonanie, że znajdzie coś niezwykłego. Zatrzymał się przy ogromnym zegarze z hali dworcowej, który tykał jakby poza rytmem. W cichym tykaniu słychać było jeszcze coś, niski pomruk, raczej niemożliwy nocą. Lena przyszła spóźniona, z kablem USB w kieszeni i śmiechem tłumiącym tremę. Pod gablotą znaleźli metalową walizkę opisaną numerem inwentarza, bez żadnego klucza. Zamek puścił pod naporem spinek, a w środku leżało coś jakby kieszonkowy astrolabium. Mosiężny krążek miał szkło, dwa ruchome pierścienie i cienką igłę, drżącą jak kompas. Pod nim tkwił list podpisany: dr Helena Rutkowska, Zakład Synchronizacji Ruchu, 1973. Instrukcja była krótka: zsynchronizuj do źródła dźwięku, wprowadź datę, trzymaj się torów. Tory, pomyśleli jednocześnie, patrząc na żeliwne szyny przecinające posadzkę niczym rzeka. Mikołaj ustawił pierwszy pierścień na dzisiejszą datę, a drugi na godzinę zero. Lena przyłożyła urządzenie do obudowy zegara, licząc tyknięcia, aż trafiła idealny takt. Gdy igła zadrżała mocniej, w gablocie za szkłem zamigotały fotografie, jakby ktoś mrugał. Z głośników, od lat martwych, popłynął komunikat stacyjny o pociągu, który dawno nie jeździ. Głos mówił datę: szósty czerwca dwa tysiące czterdziesty, peron trzeci, opóźnienie dwie minuty. — To żart? — Lena zerknęła na Mikołaja, ale jego twarz była nienaturalnie blada. Zegar zahuczał, mechanizm w środku pracował jak lokomotywa, choć nikt go nie nakręcał. Drgnęły żaluzje świetlików, a między szynami pojawił się pas światła, wąski jak ostrze. Mosiężny krążek zaczął wydawać dźwięk, dokładnie jak gwizdek, który znamy tylko z filmów. Na kartce, której wcześniej nie było, wyłoniły się słowa: nie wchodźcie razem, nie wracajcie tędy. Za pasem światła rozmył się obraz sali, ustępując peronowi skąpanemu w popołudniowym słońcu. Na tablicy migotał rok czterdziesty, a ludzie mieli plecaki z materiału, którego nie znał. Mikołaj poczuł zapach ciepłego metalu i ozonu, a jego telefon zgubił zasięg. Ktoś na tamtym peronie podniósł głowę i spojrzał prosto na nich, jakby ich widział. — Mikołaju, nie spóźnij się — powiedział ten ktoś, jego głosem, tylko o kilka lat starszym. Pas światła poszerzył się nagle jak otwierane drzwi, a igła przestała drżeć. Mikołaj uniósł stopę nad szyną, czując, że jedna decyzja przestawi wszystkie rozjazdy.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 30
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.