Paleta Bezsenności
Stare liceum przy ulicy Polnej od lat stało opuszczone. Wielu mówiło, że po remoncie miało być domem kultury, ale nigdy nie otworzyło swoich drzwi. W ciepły, majowy wieczór Maja, Kuba, Nina i Adrian postanowili spędzić w nim noc – na przekór plotkom i nudzie, która od tygodni ciążyła im jak ołów na sercu.
Weszli przez okno na tyłach budynku, ściszając głosy i śmiech. Echo niosło się po pustych, pomalowanych wyblakłą farbą korytarzach. Każde z nich niosło w sobie inne emocje: Maja ukrywała niepokój pod maską ironii, Kuba udawał odwagę, Nina była naprawdę ciekawa, a Adrian wydawał się zbyt cichy, jakby coś go gryzło od środka.
W sali biologicznej rozłożyli śpiwory. Kiedy zapalili latarki, cienie zatańczyły na ścianach niczym zwierzęta z pradawnych legend. Rozmawiali bez przerwy, próbując zagłuszyć nerwową energię. Padły wyzwania: odważysz się przejść sam przez korytarz na piętro? Zamkniesz oczy na minutę w sali chemicznej? Wszyscy chcieli udowodnić, że nie boją się niczego – a jednak każdy czuł coś innego, gdy ciemność wydłużała się wokół.
Adrian zniknął pierwszy. Nikt nie zauważył, kiedy opuścił salę – pozostała po nim tylko kurtka na krześle. Dopiero po chwili usłyszeli ciche kroki gdzieś w oddali. Maja poczuła ukłucie niepokoju: czy to na pewno Adrian, czy może ktoś jeszcze wszedł do szkoły?
Kuba i Nina wymienili porozumiewawcze spojrzenia, w których przebłyskiwał strach pomieszany z ekscytacją. Wtedy zabrzmiał dźwięk, jakby coś ciężkiego przesunęło się na pierwszym piętrze. Maja poczuła, że gardło jej się zaciska, a serce wali jak szalone. Nie potrafiła już odróżnić, czy dominuje w niej lęk, ciekawość, czy narastający gniew na Adiana, który zostawił ich samych.
Podjęli decyzję, by ruszyć za dźwiękiem. Wąski korytarz prowadził ich ku schodom, które zdawały się skrzypieć głośniej niż wcześniej. Stąpali ostrożnie, powoli, każdy stopień wprowadzał ich głębiej w strefę własnych odczuć.
Na piętrze latarki wydobyły z mroku drzwi do starej pracowni plastycznej. Były częściowo uchylone, zza nich biło niepokojące światło. Przez chwilę wszyscy troje milczeli, słuchając własnych oddechów. Maja jako pierwsza wyciągnęła rękę i nacisnęła klamkę. Drzwi otworzyły się z lekkim oporem, ukazując wnętrze pracowni, w której...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?